We wtorkowym wydaniu "Gazety Wyborczej"
opisaliśmy, jakie uchybienia we wnioskach muszą poprawiać przedsiębiorcy starający się o unijne dotacje.
Jednej z firm PARP wysłał faks, że musi uzupełnić wniosek, bo załączniki nie były "trwale spięte" z wnioskiem.
- Paranoja. Zadzwoniłem do PARP i okazało się, że nie można po prostu przyjechać i spiąć złożonego wniosku. Trzeba składać nowy. A przecież nawet w urzędzie skarbowym można uzupełnić podpis, nie trzeba składać nowego zeznania podatkowego - irytował się przedsiębiorca.
Co na to
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości? Problemu nie widzi, bo - jak napisał nam rzecznik instytucji Dariusz Wojtaszek - „każdy składany do PARP wniosek, aby uzyskać pozytywną ocenę formalną powinien zostać przygotowany zgodnie z dostępną każdemu
beneficjentowi wsparcia instrukcją wypełniania wniosku”. - PARP, dokonując oceny formalnej wniosku, jest zobowiązana do procedowania zgodnie z obowiązującą instrukcją - mówi Wojtaszek, dodając, że jednym z wymogów formalnych jest dostarczenie wniosku trwale spiętego.
Rzecznik odrzucił jednocześnie sugestie przedsiębiorców, że PARP w ten sposób stara się ułatwić sobie
pracę, formalnymi kruczkami, odrzucając jak najwięcej wniosków (złożono wniosków na prawie 500 mln zł dotacji, a do rozdania jest raptem 53 mln zł).
Nie odpowiedział nam jednak, czy nie można pójść na rękę przedsiębiorcy i pozwolić mu spiąć wniosek już złożony, zamiast składać nowy. Tym bardziej że przez poprawianie wniosku polegające wyłącznie na jego spięciu z załącznikami przedsiębiorca traci miejsce w kolejce. A to znów kolejność może zdecydować o przyznaniu dotacji.
