W 2013 r. pojawią się pierwsze małe samochody skonstruowane i produkowane wspólnie przez Daimlera i
Renault - poinformowały w środę rano koncerny, ogłaszając o zawarciu sojuszu strategicznego. - Nasze umiejętności doskonale się uzupełniają. Wspólnie wzmocnimy naszą konkurencyjność w segmencie aut małych i kompaktowych, ograniczając także emisje CO2 - powiedział szef Daimlera Dieter Zetsche.
Niemiecki i francuski koncern przygotują nowe małe samochody, które będą spokrewnione konstrukcyjnie, ale będą się różnić wyglądem. Będą sprzedawane w sieciach handlowych Renault (jako nowa wersja modelu Twingo) oraz
Smarta - marki małych aut Daimlera. W swoich zakładach w Słowenii Renault będzie produkować te auta w wersji czterodrzwiowej dla siebie i niemieckiego partnera. Natomiast w fabryce Smarta we Francji produkowana będzie wersja dwudrzwiowa nowego auta.
W samochodach tych będą montowane 3- i 4-cylindrowe silniki Renault, w autach Daimlera - o zmienionej charakterystyce. Tylny napęd tych samochodów będzie zapożyczony ze smartów. Wszystkie te nowe małe auta Renault i Smarta będą produkowane także w wersjach z napędem elektrycznym.
Od 2012 r. w sieci
Mercedesa - głównej marki Daimlera - pojawi się też mały samochód dostawczy produkowany we francuskich zakładach Renault. Ponadto w jednej z odmian dostawczego samochodu Mercedes Vito będą montowane silniki Diesla małej pojemności od Renault.
W sojuszu Daimlera i Renault weźmie też udział kontrolowany przez Francuzów Nissan. W luksusowych autach Infiniti japoński koncern będzie montować silniki kupowane od Mercedesa, zamiast silników własnej konstrukcji. W przyszłości współpraca Infiniti z Daimlerem może zostać zacieśniona.
Koncerny postanowiły wymienić się akcjami, aby wzmocnić umowy kooperacyjne. Akcji z tej wymiany koncerny nie będą mogły sprzedać przez pięć lat. Przygotowanie tego związku kapitałowego wymagało gimnastyki, bo te giełdowe koncerny znacznie różnią się kapitalizacją. Na giełdzie Daimler jest wart 52 mld dol., podczas gdy
Nissan - 39 mld dol, a Renault tylko 13 mld dol. Jak rozwiązano tę łamigłówkę?
Daimler kupi 3,1 proc. akcji z nowej emisji francuskiego koncernu. Nowe akcje Renault z tej emisji kupi także rząd Francji, aby zachować 15 proc. akcji koncernu i pozycję jego największego udziałowca. Z kolei Daimler odstąpi Renault 3,1 proc. własnych akcji i w zamian dostanie od Francuzów 3,1 proc. akcji
Nissana. A Renault podzieli się akcjami Daimlera z Japończykami.
W efekcie tej karuzeli kapitałowej Daimler dostanie po 3,1 proc. akcji Renault i Nissana, natomiast Renault i Nissan będą miały po 1,55 proc. akcji niemieckiego koncernu. A Renault zmniejszy swoje udziały w Nissanie niemal o 1 pkt proc., z 44,3 do 43,4 proc.
Na umowie najbardziej skorzystają Renault i Daimler. Francuski koncern ze sprzedaży nowych akcji zyska dodatkowe kapitały, a ponadto zyskał zlecenia dla swoich fabryk. Dodatkowe zlecenia na auta i silniki ma też Daimler, a ponadto dzięki umowie kooperacyjnej z Infiniti niemiecki koncern zyska wpływ na jednego ze swoich wielkich rywali na ciasnym światowym rynku aut luksusowych.
Niemiecki koncern nie będzie też miał problemów ze spełnieniem wyśrubowanych norm emisji CO2, które UE postanowiła wprowadzić od 2012 r. Tych standardów Daimler nie miałby szans spełnić, gdyby nie zaczął sprzedawać małych, ekonomicznych samochodów - w jakich specjalizuje się Renault.
Dzieląc się wydatkami na inwestycje, Daimler i Renault sporo oszczędzą. Szef Renault Carlos Ghosn ocenił wczoraj, że dzięki kooperacji koncerny zyskają 2 mld euro w ciągu pięciu lat.
