AOL potwierdził wcześniejsze doniesienia amerykańskiego dziennika "The Wall Street Journal". Do końca maja br. zarząd spółki ma podjąć decyzję w sprawie Bebo, niegdyś najbardziej popularnego serwisu społecznościowego w Wielkiej Brytanii.
W marcu 2008 r. Bebo zostało przejęte przez AOL, wówczas internetowe ramię koncernu Time Warner. Za niebagatelną kwotę 850 mln dol.
- Bebo jest znakomitym uzupełnieniem naszej sieci społecznej - mówił ówczesny szef AOL Randy
Falco (chodziło o popularne komunikatory AIM i ICQ).
Gdy AOL kupował Bebo, istniejący od połowy 2005 r. serwis miał ok. 40 mln użytkowników, głównie w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Ale poza Wyspami serwisowi się nie wiodło. A AOL, sam borykający się z kłopotami, stwierdził, że nie chce już się ścigać z rywalami jak
Facebook i
Twitter i dopłacać do Bebo.
Zdaniem analityków, nawet jeśli AOL znajdzie kupca na Bebo, to i tak dostanie zaledwie ułamek kwoty, jaką zapłacił w 2008 r.
Po przejęciu Bebo raptownie zaczął tracić użytkowników. Według danych firmy badawczej comScore, w lutym 2009 r. było ich już tylko 23 mln. Przez ostatni rok Bebo straciło kolejnych użytkowników - w lutym 2010 r. serwis odwiedziło nieco ponad 12 mln internautów.
W liście do pracowników AOL tłumaczy się tak: "W serwisach społecznościowych do odniesienia sukcesu konieczna jest skala. Bebo, niestety, jako biznes jest w odwrocie i wymagałby znaczących inwestycji, by podjąć rywalizację na mocno konkurencyjnym rynku serwisów społecznościowych. A AOL w tym momencie nie jest w stanie finansować ani wspierać Bebo w takim wyścigu".
Czytaj też:
America Offline, czyli historia największej korporacyjnej katastrofy w dziejach Ameryki 