Licząc od 2007 r. do końca marca br. w całej Polsce, we wszystkich programach operacyjnych wydano 21,7 mld zł. W całym 2010 r. rząd chce rozliczyć z Komisją Europejską 27 mld zł. Dobre wyniki I kw. sugerują, że tę kwotę uda się nawet przekroczyć.
- Ale bez przesady. Budżet państwa ma ograniczone możliwości, a to on musi zagwarantować pieniądze na prefinansowanie inwestycji i na obowiązkowy wkład własny [bo dotacje są wypłacone dopiero po realizacji inwestycji i nigdy nie pokrywają 100 proc. jej kosztów]. Stąd nie można w całym 2010 r. wydać np. 35 mld zł - mówi "Gazecie" Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.
Prognozę wydatków na I kw. br. udało się zrealizować w każdym z czterech największych programów operacyjnych zarządzanych centralnie.
W PO Innowacyjna Gospodarka (wsparcie dla firm i instytucji otoczenia biznesu) wydano 462 mln zł. W PO Infrastruktura i Środowisko (m.in. drogi, koleje i
ochrona środowiska) - 897 mln zł. W PO Kapitał Ludzki (dotacje, m.in. na szkolenia, edukację, wsparcie dla uczniów i bezrobotnych, organizacje pozarządowe itp.) - ponad 1 mld zł. W PO Rozwój Polski Wschodniej wydano 124 mln zł (109 proc. planu).
Jeszcze szybciej unijne pieniądze wydają niektóre województwa. Województwo dolnośląskie zrealizowało plan wydatków na pierwszy kwartał aż w 652,5 proc., rozliczając 202 mln zł. Jeszcze lepiej szło Małopolsce, która wydała 366,3 mln zł (250 proc. planu). Na trzecim miejscu uplasował się Śląsk (198 mln zł i 102 proc.).
Niestety, część regionów radzi sobie gorzej. Na szarym końcu jest województwo zachodniopomorskie, w którym wydano tylko 16 mln zł - czyli 40 proc. prognozy.
Podlasie wydało co prawda 41 mln zł (25 proc.). W najgorszej sytuacji jest Mazowsze. W I kw. wydało 184 mln zł, ale to za mało, bo ten program jest największy w Polsce. - To jedyne województwo, które jest formalnie zagrożone utratą unijnych pieniędzy. I to w roku wyborów samorządowych! - ostrzega Bieńkowska.
Łączne statystyki mogłyby być dużo lepsze, gdyby nie poślizgi z wydawaniem unijnej kasy w kilku kluczowych branżach. Najgorzej jest z inwestycjami energetycznymi nadzorowanymi przez Ministerstwo Gospodarki. Unijną dotację miały dostać m.in.: • budowa rurociągu Odessa - Brody; • budowa mostu energetycznego
Polska -
Litwa; • terminal gazu skroplonego LNG; (budowa zbiorników na gaz. Na te i kilka dodatkowych projektów zarezerwowano aż 6,9 mld zł. Pieniądze leżą i czekają w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko. I co? I nic. Do końca marca udało się podpisać wiążące umowy na wydanie... 162 mln zł. Dwa i pół proc. dostępnej kwoty. A faktycznie wydanych pieniędzy jest jeszcze mniej: w 2009 r. wydano... 12 mln zł, czyli mniej niż 0,2 proc.
budżetu (danych szczegółowych za I kw. 2010 r. brak). Jedyny projekt, w którym cokolwiek się dzieje, to terminal LNG. Niewiele się dzieje wokół mostu energetycznego. No i są jeszcze szanse na przyspieszenie budowy zbiorników gazu.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które koordynuje wydawanie unijnych pieniędzy w całym kraju, proponuje więc radykalnie rozwiązać problem. - Najpóźniej w lecie musi zapaść ostateczna decyzja, czy te projekty dalej mają być realizowane za unijne pieniądze - mówi Bieńkowska. - Myślimy, żeby te pieniądze przesunąć gdzie indziej, np. na sfinansowanie budowy odnawialnych źródeł energii, bo tam popyt na dotacje jest duży, a dostępne pieniądze już rozdzielono.
Ministerstwo Gospodarki uważa jednak, że wszystko jest w porządku. Bo - jak twierdzi - "wszystkie projekty indywidualne w sektorze energetycznym są realizowane zgodnie z harmonogramami". - Obecnie nie ma podstaw do usunięcia któregokolwiek projektu z listy projektów indywidualnych. Do końca sierpnia br. zostanie dokonana kolejna weryfikacja - mówi "Gazecie" Bogna Gudowska z biura prasowego resortu.
Bardzo powoli poprawia się stan inwestycji realizowanych przez PKP Polskie Linie Kolejowe. - Do podpisania jest ponad 30 umów. Do tej pory podpisano jedną, a w końcowej fazie przygotowania są dwie następne - informuje Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego. Dodaje, że ogłoszono już przetargi na 5,92 mld zł, a do 30 czerwca 2010 r. mają być uruchomione kolejne na 14,21 mld zł. W sumie w kolejowej zamrażarce leży aż 20,6 mld zł.
