Dlaczego megaustawa jest tak ważna?
Z danych PBS dla UKE wynika, że dostęp do szerokopasmowego internetu ma w naszym kraju 57,8 proc. obywateli. To, co prawda o 4,5 pkt proc. więcej niż rok wcześniej, ale wciąż niewiele. Ta liczba oznacza bowiem, że wciąż ponad 30 proc. z nas nie może korzystać z poczty elektronicznej, stron WWW urzędów, przez internet kupić książki, zarezerwować hotelowego pokoju czy choćby skorzystać z Wikipedii.
To nie wszystko. Z danych przekazanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej wynika, że od 2007 r. inwestorzy telekomunikacyjni podpisali umowy na zaledwie 2 proc. unijnych środków przeznaczonych na budowę sieci internetowych. A czas goni. W latach 2007-13 mamy do wydania ok. 1 mld euro na lokalne i regionalne sieci szerokopasmowe.
Polska wydała dopiero ok. 18 mln euro. Te pieniądze muszą zostać rozdysponowane do końca 2013 r., a wydane do końca 2015 r.
Ustawa to zmieni! Zniesie m.in. bariery prawne stojące dotąd na drodze do szybkiego inwestowania (skraca termin oczekiwania na decyzje administracyjne, a dziś to prawdziwa udręka), przede wszystkim jednak uaktywni samorządy, które będą mogły inwestować w działalność telekomunikacyjną wszędzie tam, gdzie dziś nie chce dociągnąć internetowego kabla żaden operator. W końcu - o co walczyła "Gazeta" - ustawa nałoży na deweloperów obowiązek kładzenia w nowych budynkach takich kabli telekomunikacyjnych, które pozwolą przesyłać sygnał telewizji w wysokiej rozdzielczości.
Ustawa jest tak ważna, że nawet gdyby rząd w dziedzinie cyfryzowania państwa nie zrobił już do końca kadencji nic więcej i tak zasłuży na miejsce w annałach polskiej teleinformatyki.
