- Dynamiczny rozwój eksploatacji niekonwencjonalnych zasobów gazu można nazwać gorączką złota XXI w. - stwierdził wczoraj szef naszej dyplomacji Radosław Sikorski na konferencji w
Warszawie na temat znaczenia gazu łupkowego dla bezpieczeństwa energetycznego. Konferencję zorganizowały wspólnie nasz MSZ i ambasada
USA, które mają największe na świecie doświadczenia w eksploatacji niekonwencjonalnych złóż gazu. Do takich złóż zalicza się uwięziony w skałach tzw.
gaz łupkowy. Jego wydobycie wymaga specjalnych technik wiercenia oraz kruszenia skał i jest dużo bardziej skomplikowane niż eksploatacja zwykłych złóż. Te ostatnie przypominają wielki, naturalny zbiornik z gazem. Wystarczy się do niego dowiercić, by popłynął surowiec. Ale w konwencjonalnych złożach kryje się tylko jedna dziesiąta światowych zasobów "błękitnego paliwa". Większość jest w złożach wymagających niekonwencjonalnych technik eksploatacji. W tej dziedzinie liderami są firmy ze Stanów Zjednoczonych.
Pod koniec zeszłego roku świat przeżył wstrząs, gdy Międzynarodowa Agencja Energetyki ogłosiła, iż w USA bez rozgłosu dokonała się rewolucja w gazownictwie. Dzięki nowym technologiom w ciągu dekady wydobycie gazu z niekonwencjonalnych złóż w USA wzrosło o dwie trzecie i Stany Zjednoczone stały się praktycznie niezależne od importu gazu. Według ostatnich szacunków geologów zasoby gazu - głównie z niekonwencjonalnych złóż - mogą starczyć USA nawet na 100 lat. - Naprawdę zaskoczyło nas, że Stany Zjednoczone przeszły drogę od gazowego importu do samowystarczalności - przyznał ambasador USA w Polsce Lee Feinstein.
Rządzący teraz w USA Demokraci są zwolennikami "zielonej energetyki", ale nie rezygnują z rozwoju gazownictwa. - To paliwo okresu przejściowego. Łącznik do czystej energii - podkreślił Richard Morningstar, specjalny wysłannik Departamentu Stanu USA ds. energii w regionie Eurazji.
Swoje doświadczenia amerykańskie koncerny postanowiły wypróbować w Polsce. Interesują się tym amerykańskie koncerny ConocoPhillips, ExxonMobil, Chevron czy Marathon Oil, które otrzymały część z 56 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego, jakie od 2008 r. podpisało Ministerstwo Środowiska. Zdaniem amerykańskich koncernów właśnie w Polsce mogą się kryć największe w Europie zasoby gazu łupkowego. Firma Wood McKenzie szacuje je na 1,5 bln m sześc., a inne koncerny mówią nawet o 3 bln m sześc. Przy obecnym zużyciu gazu w Polsce surowca z tych złóż starczyłoby nam na 100 do 200 lat.
Na razie to teoretyczne szacunki, które zweryfikują prace poszukiwawcze. - W przyszłym miesiącu zaczną się pierwsze wiercenia - zapowiedział minister Sikorski. Ale i to nie da pewności, czy jesteśmy gazowym eldorado. - Na wyniki badań trzeba poczekać do pięciu lat - powiedziała dziennikarzom wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska. - A jeśli poszukiwania zakończą się sukcesem, to gaz ze złóż łupkowych popłynie dopiero za 12 do 15 lat - uprzedzał prof. Stanisław Rychlicki, przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Z dystansem do gazu łupkowego podchodzi Komisja Europejska. - Trzeba wpierw sprawdzić, czy można amerykańskie doświadczenia przenieść do Europy, gdzie są inne warunki geologiczne, wymogi środowiskowe i koszty - mówił Fabrizio Barbaso, wiceszef Dyrekcji Generalnej ds. Energii KE.
Te wątpliwości nie zrażają amerykańskich gazowników. - W Polsce z gazem łupkowym stanie się to samo co w USA - zapewniał Chris Hopkins, wiceszef działu niekonwencjonalnych zasobów gazu i ropy koncernu Schlumberger - światowego lidera technik eksploatacji złóż. Hopkins podkreślał, że nie da się tu przenieść amerykańskich doświadczeń. W Polsce będzie to wymagać innowacyjnych technologii.
Według dziennika "Verslo Żinios" szanse odkrycia gazu łupkowego w Polsce i
eksportu tego surowca to dla rządu Litwy jeden z powodów do budowy łącznika gazowego do Polski. O tej inwestycji wczoraj w Wilnie rozmawiali prezydenci Polski Lech Kaczyński i Litwy Dalia Grybauskaite.
Polska firma Gaz-System proponowała przez rokiem budowę łącznika na Litwę. Pomysł upadł, bo nie była nim zainteresowana litewska firma gazociągowa Lietuvos Dujos, której akcjonariuszami są Gazprom, niemiecki E.ON i rząd Litwy.
