Pożyczanie przez Grecję pieniędzy na rynkach finansowych jest obecnie najdroższe od wprowadzenia w tym kraju euro w 2001 r. To fatalna wiadomość dla rządu w Atenach, który w kwietniu i maju musi sprzedać obligacje warte w sumie 11,5 mld euro.
Ateny wpadają w pętlę zadłużenia. Muszą wciąż pożyczać, by spłacać swoje stare długi. Ale nowe obligacje są coraz wyżej oprocentowane, co zwiększa koszty obsługi długu.
-
Grecja musi przetrwać do końca maja. Od czerwca będzie już łatwiej - mówi Chris Pryce, analityk agencji
Fitch.
Stan greckich finansów publicznych od miesięcy spędza sen z powiek inwestorów. Dług publiczny Grecji sięga już 113 proc. PKB, a deficyt sektora finansów publicznych według skorygowanych danych wzrósł w zeszłym roku do 12,9 proc. PKB. To wzbudza obawy o wypłacalność Aten. Inwestorzy boją się, że ewentualne problemy Grecji ze sfinansowaniem swoich potrzeb mogą wywołać kryzys w całej strefie euro.
W zeszłym miesiącu przywódcy krajów strefy uzgodnili plan ewentualnej pomocy dla Grecji. Poszczególne kraje oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy miałyby udzielić Atenom bezpośrednich pożyczek, o ile Grecy nie będą w stanie sami sobie poradzić z zadłużeniem. Jeśli jednak liderzy krajów eurolandu liczyli na uspokojenie nastrojów na rynkach finansowych, to się przeliczyli.
W czwartek obawy o wypłacalność Grecji i skuteczność ewentualnego planu pomocowego spowodowały osłabienie euro po poziomu poniżej 1,33 dol. Główny indeks na giełdzie w Atenach w trakcie sesji tracił nawet 5 proc.! Ostatecznie skończył ponad 3 proc. pod kreską. Analitycy coraz częściej mówią, że Grecja może naprawdę potrzebować pomocy UE i MFW.
- Biorąc pod uwagę wszystkie informacje, które posiadam, bankructwo nie jest tematem w przypadku Grecji - uspokajał w czwartek prezes
Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet. Ale w to muszą też uwierzyć inwestorzy. Grecy w kolejnych tygodniach planują emisję obligacji w dolarach na rynek amerykański. Tylko czy przekonają inwestorów za oceanem, że to pewna inwestycja?
- Kraj pożycza i będzie nadal normalnie pożyczał. Program naprawy finansów jest na dobrej drodze - uspokajał w czwartek grecki minister finansów George Papaconstantinou.
Rząd w Atenach zdaje sobie sprawę, że odzyskanie wiarygodności inwestorów wymaga szybkich działań. Celem jest obniżenie tegorocznego deficytu sektora finansów publicznych do 8,7 proc. PKB poprzez drastyczne cięcia wydatków i podwyżki podatków. W środę grecki premier popędził swoich ministrów, by wprowadzali reformy tak szybko jak to możliwe.
Już widać efekty. W I kwartale
deficyt budżetowy w Grecji sięgnął 4,3 mld euro, był więc o 2,8 mld euro niższy niż w tym samym okresie rok wcześniej.
Jednak stan finansów publicznych to niejedyny problem Grecji. Kłopoty gospodarcze coraz mocniej odczuwają też greckie banki. Tylko przez dwa pierwsze miesiące tego roku ludzie i firmy wycofały z nich 7,9 mld euro. Największe greckie instytucje finansowe poprosiły niedawno rząd o dodatkowe gwarancje warte 15 mld euro.
