Poprzednio rządowy samolot zepsuł się w styczniu na Haiti, gdzie zawiózł 54 polskich ratowników. Samolot miał wtedy awarię układu sterowania, o czym informował ppłk. Dariusz Sienkiewicz z 36. specjalnego pułku lotniczego. W grudniu 2008 r. samolot, którym prezydent podróżował po Bliskim Wschodzie, miał kłopoty ze sterowaniem klapami. Także tę usterkę stwierdzono na ziemi. Z Mongolii do Japonii prezydent poleciał z kilkugodzinnym opóźnieniem wyczarterowanym samolotem.
O wymianie wysłużonych samolotów obsługujących najwyższe władze mówi się od lat 90. W ubiegłym roku premier Donald Tusk i minister obrony Bogdan Klich zapowiadali rozwiązanie polegające na wyczarterowaniu od PLL LOT średnich samolotów pasażerskich. Od marca najważniejsze osoby w państwie miały przewozić brazylijskie embraery 175. - Nowe samoloty są już w Polsce. Na razie latają z pasażerami, ale jesteśmy gotowi do ich przekazania wojsku natychmiast po zawarciu transakcji - mówił "Rzeczpospolitej" w styczniu Andrzej Kozłowski, rzecznik LOT. Ministerstwo Obrony Narodowej planowało wtedy, by embraery zaczęły służyć rządowi i prezydentowi od marca.
Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, że stan techniczny samolotów rządowych jest bardzo dokładnie badany i "żaden samolot z usterką techniczną nie jest dopuszczany do ruchu". W tej chwili możemy założyć, że samolot był w pełni technicznie sprawny, ale być może nastąpiła jakaś usterka techniczna w trakcie lotu - dodał.