By zachowana była ciągłość polityki pieniężnej, Rada Polityki Pieniężnej nie może zamknąć rozpoczętego dziś posiedzenia. Powinno ono formalnie trwać aż do 27 kwietnia, kiedy będzie podejmowana decyzja o stopach procentowych - uważa były członek RPP Dariusz Filar
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Obrady RPP, od lewej: Jan Winiecki, Andrzej Bratkowski, Zyta Gilowska, Adam Glapiński
Tragiczna śmierć prezesa NBP Sławomira Skrzypka odkryła lukę w przepisach dotyczących posiedzeń RPP. - Tylko przewodniczący Rady, czyli prezes, może zwoływać posiedzenia. Wiceprezes Piotr Wiesiołek przejął obowiązki prezesa tylko w zakresie funkcjonowania NBP - mówi "Gazecie" Dariusz Filar zasiadający w Radzie poprzedniej kadencji.
Posiedzenie może odbyć się na wniosek przynajmniej trzech członków RPP, ale zdaniem Filara także wtedy formalnie zwołuje je szef Rady. Członkowie Rady wybierają spośród siebie prowadzącego to spotkanie, ale ten przewodniczący obrad nie może zwołać następnego.
Szczęściem w nieszczęściu okazało się, że przed sobotnią katastrofą prezes Sławomir Skrzypek zdążył zaprosić członków Rady na spotkanie dotyczące raportu Najwyższej Izby Kontroli.
- By zachować ciągłość polityki pieniężnej i podjąć decyzję o stopach w zaplanowanym terminie, Rada nie powinna zamykać dzisiejszego posiedzenia, tylko zadecydować, że obrady przedłuża aż do końca kwietnia - mówi Filar.
Pod koniec miesiąca być może zostanie już wybrany nowy prezes - rozwiąże to istniejące zamieszanie prawne.