Biznes Ludzie Pieniądze

ISD Huta Częstochowa na zakręcie, wynagrodzenia załogi w ratach

Eliza Kwiatkowska, Częstochowa, zas
12.04.2010 , aktualizacja: 12.04.2010 20:47
A A A Drukuj
Pracownicy nie dostali wynagrodzenia, a odbiorcy dostali propozycje nie do odrzucenia - zmianę warunków sprzedaży. ISD Huta Częstochowa szuka ratunku
- Wynagrodzenia zawsze były w terminie, nawet jeśli w ratach - mówi pracownik rurowni ISD Huty Częstochowa. - W tym miesiącu dziesiątego nie dostaliśmy nic. Pracodawca obiecał tylko, że pierwszą ratę wypłaci do połowy miesiąca. Jesteśmy w podbramkowej sytuacji: mamy kredyty, rodziny na utrzymaniu. Dlaczego nie ma na pensje, skoro są zamówienia?

Sytuacja dotyczy blisko 4,5 tysiąca częstochowskich hutników.

Rzecznik ISD Polska Jacek Łęski potwierdza: - Wynagrodzenia zostaną wypłacone w dwóch ratach, pierwsza prawdopodobnie do końca tego tygodnia - mówi.

Ci, których pensje przekraczają półtora tysiąca złotych, otrzymają na razie tylko taką kwotę. Reszta - prawdopodobnie do końca miesiąca. Załoga, której wynagrodzenia są niższe, dostanie je w całości. Podobnie było w styczniu i marcu, ale wówczas pierwsza rata wynagrodzenia wpłynęła na konta hutników w terminie.

Kłopoty zakładu zaczęły się z kryzysem, który spowodował dramatyczny spadek zamówień od armatorów i koncernów samochodowych na sztandarowy produkt zakładu - blachy grube. W roku 2008 ISD Huta Częstochowa wypuściła ich na rynek aż 804 tysięcy ton. Gdy ukraiński inwestor przejmował zakład, przewidywał, że zwiększy swoją produkcję do 1,2 miliona ton - przeprowadził inwestycje za ponad 400 milionów złotych. W połowie ubiegłego roku produkcja ISD Huty Częstochowa spadła już o około 70 procent. W styczniu zamówienia wzrosły, ale ceny poszły w dół. Wiele zakładów wypychało zapasy niemal za darmo.

- Sprzedaż w tych warunkach nie zwraca nawet kosztów produkcji - tłumaczyło ISD Polska.

Huta zakończyła rok ze stratą w wysokości około 200 milionów złotych. W styczniu zakład wyprodukował najmniej stali w swojej historii.

Teraz, gdy podskoczyły ceny surowców, ISD Polska zaproponował odbiorcom częstochowskiego zakładu renegocjację warunków sprzedaży. Tłumaczy, że w pierwszym kwartale tego roku kapitał obrotowy ISD Huty Częstochowa zmniejszył się tak, że nie gwarantuje realizacji planów produkcji i sprzedaży. ISD Huta Częstochowa nie jest zatem w stanie realizować zamówień na blachy na dotychczasowych warunkach. Jedynym rozwiązaniem jest podpisanie nowych zamówień, ale po wyższych cenach, a także przesunięcie terminów realizacji zamówień i skrócenie cyklu należności. Odbiorcy, którzy się na to nie zgodzą, będą musieli zrezygnować z zamówień.

Dystrybutorzy blach grubych są zbulwersowani. Tym bardziej, że dotyczy to kontraktów już potwierdzonych.

- Przecież odbiorcy na podstawie zamówień potwierdzonych przez ISD Hutę Częstochowa podpisali umowy z kontrahentami - mówi Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. - Są narażeni teraz na poważne straty. To producent powinien odpowiadać za swoją politykę, a nie jego klienci.

Niewykluczone, że sprawa zakończy się sądem.

Dyrektor podkreśla, że sytuacja na rynku ulega poprawie: - Wzrosły ceny surowców, wzrasta produkcja i obroty - mówi.

ISD Polska nie komentuje propozycji złożonej odbiorcom.

Koncern od dawna nie kryje, że w kryzysie dodatkowo pogrążyły go wysokie koszty pracownicze. Właściciel nie może przeprowadzić zwolnień grupowych, bo wiążą go zapisy pakietu socjalnego, który podarował załodze przed blisko pięcioma laty, gdy przyjmował Hutę Częstochowa. Dokument dał pracownikom gwarancje zatrudnienia do 2015 roku. Dlatego pracodawca szuka innych rozwiązań.

Zakładowi na razie jednak nie pomógł ani czerwcowy pakiet antykryzysowy, ani wrześniowe porozumienie w sprawie odchodzenia pracowników z prawem do emerytury. Zakład pożegnał się z częścią pracowników , którzy nie mają gwarancji pakietowych i są zatrudnieni na czas określony. Do końca stycznia było takich pracowników około 500. Już nie przedłużono umów z około 230.

W przyszłym tygodniu związkowcy będą rozmawiać o kolejnych cięciach.

W podpisanym w czerwcu ubiegłego roku pakiecie antykryzysowym związkowcy zgodzili się, że pracodawca przez rok nie będzie wypłacał załodze dodatku wynikającego z tzw. karty hutnika ok. 400 złotych miesięcznie. Odda jednak pieniądze do końca czerwca tego roku - w ratach albo jednorazowo. Zamiast tego właściciel ISD Huty Częstochowa poprosił o wydłużenie terminu spłaty. Dodatkowo zaproponował również zawieszenie wypłacanej każdego kwietniu indeksacji płac, która miałaby być spłacona w roku przyszłym oraz całkowitej rezygnacji z regulaminowej premii. Dla wielu pracowników oznaczałyby kilkaset złotych mniej miesięcznie. Związkowcy uznali, że to nie do przyjęcia, że ISD Polska najpierw musi się wywiązać z deklaracji, a potem negocjować cięcia.

Pracodawca dał wówczas załodze złagodzone propozycje. Kartę hutnika na bieżąco wypłacałby od lipca, a zaległą - w ratach. Przy czym dwie pierwsze hutnicy dostaliby w czerwcu i lipcu. Kiedy resztę - nie wiadomo. Wypłatę indeksacji koncern też chciałoby rozłożyć na raty - jedna trzecią wypłacić w terminie, resztę w przyszłym roku. W sprawie premii ISD Polska zaproponował, że od kwietnia do lipca hutnicy otrzymywaliby premię kryzsową w wysokości koło 200 złotych - średnio o połowę mniej niż dotychczas. W tym czasie związki wypracowałyby nowy regulamin premiowania uwzględniający sytuację kryzysową.

- Spotykamy się w poniedziałek i będziemy rozmawiać - mówi Marek Lisowski, przewodniczący hutniczej "Solidarności".

W styczniu ISD sprzedało kontrolny pakiet swoich akcji grupie rosyjskich inwestorów. Na czele stoi Aleksander Katunin, posiadacz stalowej grupy Carbofer. Dwaj pozostali to najprawdopodobniej Roman Abramowicz, do którego należy metalurgiczny gigant rosyjski Jewraz i Aliszer Usmanow, który jest właścicielem drugiego rosyjskiego koncernu metalurgicznego Metaloinwest.

A sytuacja macierzystej spółki ISD na Ukrainie znacząco się poprawiła. - W marcu produkcja wzrosła o 50-70 proc. w porównaniu z lutym. W kwietniu ma wzrosnąć o 10-20 proc. Jeśli tak się stanie, to produkcja hut ISD na Ukrainie osiągnęłaby maksymalny poziom za cały okres 2005-2009- mówi "Gazecie" Jurij Ryżkow, analityk branży z banku inwestycyjnego Astrum. Czy nowi właściciele dokapitalizują firmę? Za wcześnie o tym mówić, transakcja sprzedaży akcji jeszcze nie została zamknięta. Za wcześnie także na mówienie, że ISD kryzys ma już za sobą. Wszystko może się zmienić- dodaje Ryżkow.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów