Po pierwszej turze węgierskich wyborów, która odbyła się w niedzielę, konserwatyści z prawicowej partii Fidesz zapewnili sobie 206 z 386 mandatów w nowym parlamencie. Znajdujący się na drugim miejscu socjaliści są pewni tylko 28 mandatów. Dzięki wielkiemu zwycięstwu już dziś wiadomo, że Fidesz utworzy nowy rząd, a premierem zostanie lider tej partii Viktor Orbán. Druga tura wyborów do parlamentu odbędzie się 25 kwietnia.
- Celem naszej polityki gospodarczej nie będzie wprowadzanie oszczędności, ale doprowadzenie do ożywienia gospodarczego - powiedział Orbán. - Musimy za wszelką cenę powrócić na ścieżkę wzrostu - stwierdził, dodając, że do tej pory działania zmierzające do oszczędności zawsze prowadziły do spowolnienia gospodarczego.
Oprócz obniżki podatków (która ma zostać wprowadzona od 1 stycznia 2011 r.) wśród priorytetów swojego przyszłego rządu Orbán wymienił ograniczenie biurokracji, walkę z korupcją i zwiększenie konkurencyjności węgierskiej gospodarki. - To dla nas największe wyzwanie - zwiększyć konkurencyjność i być pod tym względem liderem w regionie, a jednocześnie zapewnić ludziom socjalne bezpieczeństwo - powiedział.
Dodał, że nowy rząd będzie prowadził politykę prowadzącą do obniżenia deficytu budżetowego, ale najpierw musi poznać rzeczywisty stan tegorocznego
budżetu. - Według naszych prognoz pod koniec maja deficyt osiągnie 95-100 proc. poziomu zakładanego na ten rok, co oznacza, że w drugiej połowie tego roku zostaniemy bez żadnych rezerw - stwierdził Viktor Orbán, który mówił w kampanii wyborczej, że rzeczywisty deficyt może być dwa razy większy niż zakładane przez poprzedni rząd 3,8 proc.
PKB.
W czasie poniedziałkowej konferencji Orbán nie szczędził krytyki poprzedniemu rządowi socjalistów. Stwierdził m.in., że przez działania rządu realna stopa
bezrobocia na Węgrzech wynosi 16-20 proc. Jednym z punktów programu wyborczego Fideszu jest stworzenie miliona nowych miejsc pracy w ciągu najbliższych 10 lat.
W ubiegłym roku węgierska gospodarka skurczyła się o 6,7 proc. Według prognoz poprzedniego rządu w tym roku PKB Węgier ma się zmniejszyć o 0,2 proc., ale niektórzy analitycy wskazują na to, że
Węgry mogą też skończyć ten rok na delikatnym plusie. Jednak prawdziwym problemem Węgier jest
dług publiczny, który w tym roku może sięgnąć nawet poziomu 80 proc. PKB. W ubiegłym roku rząd obciął wydatki publiczne o ponad 3 mld euro. Bez tych oszczędności Węgry nie dostałyby 25 mld dol. ratunkowej pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.