Biznes Ludzie Pieniądze

Sfinks rzucił rękawicę McDonald's

Magdalena Olczak, ml
13.04.2010 , aktualizacja: 14.04.2010 11:28
A A A Drukuj
Operator restauracji Sphinx, Wook i Chłopskie jadło, spółka Sfinks, ogłosił, że ma zamiar wejść w segment fast casual dining. Oznacza to, że w swoich lokalach będzie sprzedawać szybkie posiłki także na wynos. Wciąż będzie się też rozwijać w segmencie casual dining oraz rozszerzał działalność za granicą
Sieć będzie się także dynamicznie rozrastać. Do końca przyszłego roku ma zarządzać 150 restauracjami, a w 2014 roku ponad 290 lokalami pod szyldem Sphinx, Wook i Chłopskie Jadło. Spółka ma w planach otwarcie dużo mniejszych punktów w takich miejscach jak centra handlowe czy dworce, gdzie do tej pory królowały globalne sieci fast food jak np. McDonald's.

- Umożliwi nam też wejście do mniejszych miast, bo uruchomienie takiej małej restauracji wymaga mniejszych nakładów. Jest to też sposób na zwiększanie rentowności w punktach o dużym natężeniu ruchu, gdzie ludzie nie mają czasu, by usiąść i coś zjeść. Doskonałym przykładem są tu centra handlowe lub dworce - mówi Bogdan Bruczko, wiceprezes zarządu Sfinks Polska.

- Uważamy, że koncept typu express to bardzo korzystne rozwiązanie także dla franczyzobiorców. Pozwoli na prowadzenie prostego biznesu pod znaną marką i przy ograniczonym zaangażowaniu finansowym. Pierwsze expressy pojawią się jeszcze w tym roku - dodaje Bogdan Bruczko.

- Długoterminowa strategia zakłada, że Sfinks będzie się rozwijał w skali międzynarodowej. Będzie działał w oparciu o silne marki restauracyjne w Polsce w modelu franczyzowym, a za granicą w tzw. masterfranczyzie. Chcemy być jedną z największych firm restauracyjnych w Europie i wyznaczać standardy na rynku gastronomicznym - mówi Sylwester Cacek, główny akcjonariusz i dotychczasowy prezes zarządu Sfinks Polska.

- Naszym priorytetem jest zapewnienie rentowności spółki i wszystkich restauracji. Dlatego rok 2010 chcemy poświęcić na ostateczne uporządkowanie sytuacji. Szkody w spółce były dużo większe niż to początkowo szacowaliśmy, dlatego zrestrukturyzowanie całej działalności musiało zająć więcej niż kilka miesięcy i na pewno będzie jeszcze widoczne w wynikach tego roku - dodaje Sylwester Cacek.

Sfinks zapowiada rekordowe zyski. Mają one wynieść w 2011 roku 250 mln zł, a w 2014 roku ponad 450 mln zł przy skonsolidowanej EBITDA na poziomie 45 mln zł.

Zmiany zaszły też w zarządzie spółki. Z fotela prezesa zrezygnował Sylwester Cacek. Jego miejsce zajęła Mariola Krawiec-Rzeszotek. Nowa zarządzająca siecią ocenia plany rozwoju jako ambitne, ale osiągalne.

Przypomnijmy, że niespełna rok temu mazowiecki biznesmen, twórca Dominetu, a potem właściciel łódzkiego klubu piłkarskiego Widzew, uratował sieć restauracji przed bankructwem. Za swoje udziały zapłacił ponad 30 mln zł. Od początku zapowiedział, że spółka w ciągu 12 miesięcy zacznie zarabiać. Rozpoczął reorganizację sieci, wprowadził nowe warunki umów, rozstał się z nielojalnymi franczyzobiorcami. Pod koniec października poinformował o zamiarze przejęcia sieci pizzerii Da Grasso.

O szczegółach tej transakcji oraz o wyzwaniu, jakie Cacek chce rzucić fast foodom, pisała Wyborcza.biz Sfinks chce pobić Mc Donald's. Cacek zdradza szczegóły fuzji



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy