Członkowie Rady Polityki Pieniężnej byli przekonani, że wiceprezes zastępujący nieżyjącego Sławomira Skrzypka nie może przejąć jego obowiązków w Radzie. Były obawy, czy do czasu powołania nowego prezesa RPP będzie mogła się zebrać. Ale na poniedziałkowym posiedzeniu wiceprezes NBP Piotr Wiesiołek zaprezentował opinię prof. Dariusza Dudka, konstytucjonalisty z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, stwierdzającą, że może pełnić funkcję szefa Rady i brać udział w głosowaniach.
- Uważam, że stałem się przewodniczącym RPP z mocy obowiązującego w Polsce prawa - powiedział Wiesiołek portalowi Obserwatorfinansowy.pl, który jest prowadzony przez NBP.
Okazuje się jednak, że nie ma zgody w tej sprawie. Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, uważa, że konstytucja i ustawa o NBP na to nie zezwalają (patrz rozmowa).
Przekonany jest o tym także były członek RPP Bogusław Grabowski. - Z wielu zapisów ustawy widać, że przejmuje kompetencje szefa zarządu NBP, a nie szefa Rady Polityki Pieniężnej - stwierdził we wtorek w Radiu TOK FM. - Wszyscy członkowie RPP i prezes powoływani są przez parlament, a członkowie zarządu przez prezydenta. Wszyscy członkowie RPP i prezes składają przed parlamentem ślubowanie bezstronności, kierowania się wiedzą i własnym doświadczeniem. Zarząd i wiceprezesi nie ślubują - wyjaśnił.
Członkowie Rady nie zajęli stanowiska w tej sprawie. - Prezes Wiesiołek wprost powiedział, że nas o zdanie nie pyta. Podjął decyzję, że przejmuje obowiązki szefa Rady, i wziął za to odpowiedzialność - powiedział "Gazecie" Andrzej Bratkowski z RPP.
Jego zdaniem nie ma co się teraz przejmować ewentualnym podważaniem decyzji Rady w przyszłości. - Ta interpretacja przywraca bank do normalnego funkcjonowania. Lepiej później się martwić, co zrobić z decyzjami, których formalnie nie mogliśmy podjąć, niż znaleźć się w sytuacji, gdy trzeba reagować, i nie móc zrobić nic - przekonuje.
Przyłącza się jednak do konstytucjonalistów, którzy uważają, że nowego prezesa NBP trzeba wybrać możliwie szybko. - Trzeba skrócić do minimum okres, w którym obowiązują rozwiązania awaryjne - mówi.
Do końca kwietnia Rada musi przyjąć sprawozdanie finansowe NBP i przesłać je premierowi. Między Radą a zarządem banku toczy się spór o to, jak liczyć ostateczny zysk NBP. Wstępnie zarząd obliczył go na około 4 mld zł, według zmienionych w marcu zasad rachunkowości zysk wyniesie około 8 mld zł. Rada decyzję w tej sprawie ma podjąć dopiero 20 kwietnia.
- Zarząd, którym kierował Prezes Skrzypek, podejmował decyzje i prezentował opinie na podstawie bardzo głębokich merytorycznych analiz. Ale zawsze warto szukać kompromisu. Aby jednak mogło to nastąpić, wszystkie strony w każdym sporze muszą wykazać się odpowiedzialnością, zdolnością do ustępstw i umiejętnością działania bez emocji - powiedział Piotr Wiesiołek.
Zdaniem Bratkowskiego prawdopodobnie nic by się nie stało, gdyby w tych wyjątkowych okolicznościach NBP przesłał rządowi bilans nawet z dwutygodniowym opóźnieniem. Do tego czasu być może Sejm powoła nowego szefa banku centralnego.