Biznes Ludzie Pieniądze

Wiceprezes wszedł do Rady bez ślubowania

Patrycja Maciejewicz
13.04.2010 , aktualizacja: 13.04.2010 20:40
A A A Drukuj
Konstytucjonaliści nie są zgodni, czy Piotr Wiesiołek może być szefem Rady Polityki Pieniężnej. Uchwały podjęte w tym czasie mogą być podważane. - Będziemy się martwić potem. Dobrze, że praca Rady nie jest sparaliżowana - mówi przedstawiciel Rady
Piotr Wiesiołek, wiceprezes NBP, który musiał zastąpić tragicznie zmarłego prezesa Sławomira Skrzypka.
Fot.Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Piotr Wiesiołek, wiceprezes NBP, który musiał zastąpić tragicznie zmarłego prezesa Sławomira Skrzypka.
Członkowie Rady Polityki Pieniężnej byli przekonani, że wiceprezes zastępujący nieżyjącego Sławomira Skrzypka nie może przejąć jego obowiązków w Radzie. Były obawy, czy do czasu powołania nowego prezesa RPP będzie mogła się zebrać. Ale na poniedziałkowym posiedzeniu wiceprezes NBP Piotr Wiesiołek zaprezentował opinię prof. Dariusza Dudka, konstytucjonalisty z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, stwierdzającą, że może pełnić funkcję szefa Rady i brać udział w głosowaniach.

- Uważam, że stałem się przewodniczącym RPP z mocy obowiązującego w Polsce prawa - powiedział Wiesiołek portalowi Obserwatorfinansowy.pl, który jest prowadzony przez NBP.

Okazuje się jednak, że nie ma zgody w tej sprawie. Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, uważa, że konstytucja i ustawa o NBP na to nie zezwalają (patrz rozmowa).

Przekonany jest o tym także były członek RPP Bogusław Grabowski. - Z wielu zapisów ustawy widać, że przejmuje kompetencje szefa zarządu NBP, a nie szefa Rady Polityki Pieniężnej - stwierdził we wtorek w Radiu TOK FM. - Wszyscy członkowie RPP i prezes powoływani są przez parlament, a członkowie zarządu przez prezydenta. Wszyscy członkowie RPP i prezes składają przed parlamentem ślubowanie bezstronności, kierowania się wiedzą i własnym doświadczeniem. Zarząd i wiceprezesi nie ślubują - wyjaśnił.

Członkowie Rady nie zajęli stanowiska w tej sprawie. - Prezes Wiesiołek wprost powiedział, że nas o zdanie nie pyta. Podjął decyzję, że przejmuje obowiązki szefa Rady, i wziął za to odpowiedzialność - powiedział "Gazecie" Andrzej Bratkowski z RPP.

Jego zdaniem nie ma co się teraz przejmować ewentualnym podważaniem decyzji Rady w przyszłości. - Ta interpretacja przywraca bank do normalnego funkcjonowania. Lepiej później się martwić, co zrobić z decyzjami, których formalnie nie mogliśmy podjąć, niż znaleźć się w sytuacji, gdy trzeba reagować, i nie móc zrobić nic - przekonuje.

Przyłącza się jednak do konstytucjonalistów, którzy uważają, że nowego prezesa NBP trzeba wybrać możliwie szybko. - Trzeba skrócić do minimum okres, w którym obowiązują rozwiązania awaryjne - mówi.

Do końca kwietnia Rada musi przyjąć sprawozdanie finansowe NBP i przesłać je premierowi. Między Radą a zarządem banku toczy się spór o to, jak liczyć ostateczny zysk NBP. Wstępnie zarząd obliczył go na około 4 mld zł, według zmienionych w marcu zasad rachunkowości zysk wyniesie około 8 mld zł. Rada decyzję w tej sprawie ma podjąć dopiero 20 kwietnia.

- Zarząd, którym kierował Prezes Skrzypek, podejmował decyzje i prezentował opinie na podstawie bardzo głębokich merytorycznych analiz. Ale zawsze warto szukać kompromisu. Aby jednak mogło to nastąpić, wszystkie strony w każdym sporze muszą wykazać się odpowiedzialnością, zdolnością do ustępstw i umiejętnością działania bez emocji - powiedział Piotr Wiesiołek.

Zdaniem Bratkowskiego prawdopodobnie nic by się nie stało, gdyby w tych wyjątkowych okolicznościach NBP przesłał rządowi bilans nawet z dwutygodniowym opóźnieniem. Do tego czasu być może Sejm powoła nowego szefa banku centralnego.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów