Jak dodaje nasz rozmówca, który pragnie zachować anonimowość, headhunterzy na zlecenie Facebooka szukają kandydata nie tylko na szefa oddziału, ale też menedżerów odpowiedzialnych za poszczególne piony, m.in. za sprzedaż.
Chiny z prawie 400 mln internautów to wyjątkowo atrakcyjny rynek dla spółek internetowych, nawet za cenę ustępstw wobec chińskich władz.
Google, właściciel najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie, niedawno zdecydował się publicznie skrytykować rząd w Pekinie za cenzurę w sieci. Przy okazji oficjalnie zrezygnował ze współpracy z chińskim reżimem i przeniósł chińską wersję wyszukiwarki Google na serwery w Hongkongu. Wygląda jednak na to, że Facebook, najpopularniejszy serwis społecznościowy, nie pójdzie w ślady Google.
Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza od spółki. Pogłoski o chińskiej ofensywie Facebooka pojawiają się od kilku lat. W 2007 r. serwis zarejestrował domenę Facebook.cn, rok później zainwestował weń Li Ka-Shing, miliarder z Hongkongu. Ostatnio doniesienia o wejściu na rynek chiński znów przybrały na sile, jednak przedstawiciele Facebooka zbywali je. - Jesteśmy zainteresowani Chinami, tak jak wieloma rynkami. Ale konkretnych planów nie mamy - mówił w zeszłym tygodniu Larry Yu z biura prasowego Facebooka.
Facebook ma ponad 400 mln użytkowników z całego świata. Ale w Chinach nie miał łatwego życia - dostęp do serwisu wielokrotnie był blokowany przez operatorów. Ostatnią, trwającą do dziś blokadę na Facebooka, Chiny założyły w połowie 2009 r. (użytkownicy z Chin mogą się łączyć z serwisem przez usługi VPN). Nie wiadomo jednak, czy poszukiwania szefa chińskiego oddziału oznaczają, że Facebook negocjuje z rządem w Pekinie zdjęcie blokady. Amerykański gigant internetowy może spróbować przejąć któryś z lokalnych serwisów, lub współpracować z chińskimi partnerami. Najpopularniejszymi serwisami społecznościowymi za Wielkim Murem są portale Kaixin001 oraz Xiaonei.
Co ciekawe, wczoraj Tencent Holdings, najwyżej wyceniana spółka internetowa w Chinach, ogłosiła, że zainwestuje w rosyjski fundusz Digital Sky Technologies. O założonym w 2005 r. funduszu świat usłyszał, gdy w ub.r. kupił udziały w Facebooku, płacąc w sumie ok. 300 mln dol. za 3,5 proc. w amerykańskiej firmie. Teraz chiński Tencent za ok. 10 proc. udziałów w DST zapłaci ok. 300 mln dol.
Obie firmy mocno rozpychają się na rynku internetowym. Tencent na giełdzie w Hongkongu jest wyceniany na ponad 38 mld dol. - to więcej, niż wynosi kapitalizacja największej wyszukiwarki Baidu i potentata e-handlu Alibaba.com razem wziętych. Najcenniejszym aktywem Tencenta jest najpopularniejszy w Chinach komunikator QQ - ma ok. 77 proc. rynku. Jest też silnym graczem w grach internetowych. W ostatnim kwartale przy przychodach 540,2 mln dol. zysk Tencenta wyniósł aż 224,5 mln dol.
DST zaś dosłownie trzęsie rosyjskojęzycznym internetem. Jak sam szacuje, należące doń spółki w sumie generują ok. 70 proc. odsłon w rosyjskim internecie i mają 40 proc. rynku e-reklamy. Fundusz ma udziały m.in. w Mail.ru, największym rosyjskim portalu, w HeadHunter.ru, największym serwisie z ogłoszeniami o
pracę, Vkontakte.ru - rosyjskim portalu społecznościowym. A za pośrednictwem Forticomu kierowany przez Milnera fundusz ma udziały w Odnoklassniki.ru, polskiej Naszej-klasie i bałtyckich społecznościówkach One.lv oraz One.lt. W ciągu najbliższych pięciu lat DST chce na internetowe spółki wydać miliard dolarów.
- Inwestycja w DST nie przyniesie Tencentowi natychmiastowych zysków, ale spółka może sporo zyskać w przyszłości, kiedy Facebook zadebiutuje na giełdzie - uważa Frank He, analityk BOC International Holdings, który wystawił rekomendację "trzymaj" dla Tencenta.
Jak twierdzi sam Tencent, transakcja pozwoli obu spółkom na "długofalowe, strategiczne partnerstwo". A zakup udziałów w rosyjskim funduszu ma pozwolić chińskiemu gigantowi na rozwój na innych rynkach.
Na transakcję muszą się jeszcze zgodzić akcjonariusze Tencenta - co interesujące, największym udziałowcem jest południowoafrykański koncern Naspers. Naspers coraz częściej pojawia się obok DST - obie spółki mają np. udziały w Mail.ru (DST ma 53,2 proc., Naspers - 42,9 proc.). Według nieoficjalnych informacji inwestorzy rozważają połączenie swoich polskich aktywów i przekształcenie
Gadu-Gadu i Naszej-klasy w jedną firmę.
Na początku kwietnia Tencent i DST złożyły konkurencyjne oferty na zakup od AOL popularnego komunikatora internetowego ICQ.
