Na rumuńskim wybrzeżu Morza Czarnego powstanie gazoport do odbioru azerskiego gazu skraplanego w terminalu na gruzińskim brzegu Morza Czarnego. Umowę we wtorek podpisali w Bukareszcie ministrowie gospodarki Azerbejdżanu, Gruzji i Rumunii.
- Ten projekt uzupełni plan budowy gazociągu Nabucco i będziemy zabiegać, aby został uznany za projekt o priorytetowym znaczeniu dla UE - powiedział rumuński minister gospodarki Adriean Videanu, cytowany przez agencję AFP. Jego zastępca Tudor Serban ujawnił, że
Rumunia chce importować 7 mld m sześc. azerskiego gazu rocznie, przeznaczając część dostaw dla innych państw UE.
- To bardzo ważny projekt także dla całej UE - ocenił prezydent Rumunii Traian Basescu.
Azerbejdżan miał być głównym dostawcą gazu do popieranej przez UE rury Nabucco, którą przez Turcję do Europy Południowej i Środkowej ma płynąć gaz z Azji. Nabucco znalazł się jednak w impasie pod koniec 2009 r., gdy
Turcja podpisała umowę o normalizacji stosunków z Armenią. Wywołało to zastrzeżenia Azerbejdżanu, który spiera się z Armenią o prowincję Górny Karabach. Ten spór polityczny doprowadził już do zatargów gospodarczych o dostawy azerskiego gazu, który Turcy kupowali dotąd po ulgowych cenach.
Opóźnienia w budowie Nabucco są na rękę Gazpromowi, który planuje konkurencyjny gazociąg South Stream przez Morze Czarne do Europy. Jednak energetyczną dyplomację prowadzi też Turcja. Latem 2009 r. Ankara podpisała z rządami państw UE umowę o budowie Nabucco. Ale zarazem potem Turcy pozwolili Rosjanom na badania swoich akwenów Morza Czarnego przed ułożeniem South Streamu.
