Zarówno Biblioteka Kongresu, jak i
Google ogłosiły, że będą archiwizować wszystkie publiczne wpisy na Twitterze, najpopularniejszym mikroblogu na świecie. Twitter w sieci zadebiutował w marcu 2006 r., wpisy są krótkie niczym SMS (do 140 znaków). Ot, choćby takie: >>„Brudną szmatę z napisem »przystanek czasowo skasowany « #ztm umie powiesić, informacja o najbliższym nieskasowanym już ich przerosła”<<.
Jak ujawnił Twitter, dziennie takich krótkich wpisów powstaje 55 mln! Praktycznie na każdy temat - od minimalistycznej recenzji Kin, nowego telefonu Microsoftu: "Kin - pierwszy głupi smartfon?" (angielska
gra słów stupid-smart), po wyznania, co i kiedy ktoś jadł na kolacji.
"Nie wiemy jeszcze, czego dowiemy się z tego ogromu danych, ale jestem przekonany, że dowiemy się rzeczy, których nikt z nas nie przypuszcza" - napisał w blogu Biblioteki jeden z jej pracowników.
Przypomniał przy okazji, że choć biblioteka kojarzyć się może wyłącznie z książkami, to w amerykańskim Kongresie od 2000 r. są przechowywane archiwalne kopie niektórych internetowych stron (np. z kampanii prezydenckich). - Dziś mamy ponad 167 terabajtów takich danych, w tym kopie
blogów, stron kongresmenów czy kandydatów na ogólnokrajowe stanowiska.
Publiczne wpisy (na Twitterze można wybrać, czy to, co piszemy, będą widzieli wszyscy), archiwizować będzie też Google - spółka niedawno wprowadziła możliwość przeszukiwania wpisów na Twitterze w swojej wyszukiwarce (zapłaciła za to 15 mln dol.).
Teraz Google umożliwi uporządkowanie wpisów - będzie można zorientować się na przykład, kiedy najczęściej wpisywano hasło "McDonald's" i kto je wpisywał. Ma to pokazać, czym w danym momencie interesują i interesowali się internauci.
Przy okazji ogłoszenia umów z Biblioteką Kongresu i Google Twitter po raz pierwszy ujawnił oficjalne dane o użytkownikach. Z mikroblogu korzysta blisko 106 mln internautów na całym świecie, codziennie zakładane jest 300 tys. nowych kont. Co ciekawe, internauci częściej szukają informacji (600 mln zapytań do wyszukiwarki Twittera dziennie), niż publikują wpisy (co dnia przybywa ich ok. 55 mln tweetów).
We wtorek Twitter - po czterech latach istnienia w sieci - zaczął wprowadzać reklamy. Mają się wyświetlać użytkownikom korzystającym z wyszukiwarki. Dla Twittera, który dotąd praktycznie nie miał modelu biznesowego, to pierwsza przymiarka do poważnych i stałych zarobków.