DAD (Deutscher Adressdienst GmbH) z Hamburga od kilku lat gromadzi bazę danych polskich podmiotów gospodarczych w internecie. Wyszukuje dane o przedsiębiorstwach, umieszcza je w rejestrze, po czym przesyła niewinnie wyglądającą prośbę o "aktualizację danych" z informacją, że poprawki danych firmy są bezpłatne.
Ofertę od DAD dostał m.in. Jacek Wieszała spod Opola. Jego firma Tractor Service zajmuje się naprawą maszyn rolniczych i budowlanych. - Wyglądała tak, jakbym już był zarejestrowany na stronie DAD i chodziło tylko o korektę danych. Niczego wcześniej nie zamawiałem, nigdzie się nie rejestrowałem, więc sądziłem po przeczytaniu pisma, że jest to usługa bezpłatna. Podpisałem dane i wysłałem faksem. Faktura przyszła po miesiącu. Opłata za rok - 958,00 euro netto. I zastrzeżenie, że nie ma możliwości wypowiedzenia przed terminem trzyletniej umowy - mówi.
Sprawdził DAD w internecie i znalazł wiele informacji od innych firm z różnych krajów zaniepokojonych fakturami od DAD.
- Informacja o odpłatności za usługę w Polskim Rejestrze Internetowym i długości umowy widnieje w akapicie "Zlecenie", na końcu aktualizacji danych. Jest dodana maleńkim drukiem, pod którym jest miejsce na podpis i datę. Komu chce się to czytać - mówi mec. Aleksandra Włodarczyk-Zimny prowadząca w Niemczech kancelarię. Poza Wieszałą zgłosiło się już do niej w sprawie DAD kilku innych polskich biznesmenów. Mówi, że wielu z powodu bariery językowej i braku wiary w powodzenie nie decyduje się na walkę przed sądem. - W formularzu od DAD jest klauzula, że zastosowanie ma prawo niemieckie, a sądem właściwym dla sporu jest sąd hamburski. To zniechęca Polaków do działań - uważa.
Ale są już pierwsze wygrane sprawy przeciw DAD. Jedna z niemieckich firm wymówiła umowę, uznając, że wprowadzono ją w błąd przez umieszczenie informacji o odpłatności drobnym drukiem. Sąd w Hamburgu przyznał, że DAD dopuścił się "podstępnego wprowadzenia w błąd". A niemiecki kodeks cywilny przewiduje możliwość uchylenia się od skutków prawnych, jeśli oświadczenie woli, czyli podpisanie umowy, złożono pod wpływem błędu.
Niekorzystny jest też dla DAD wyrok sądu w Schwerinie, przed którym DAD pozwało jedną z firm, która odmówiła opłacenia wysłanej faktury. Sąd uznał, że przesłanie formularza w celu aktualizacji danych nie może oznaczać zawarcia umowy na anons reklamowy. I że niejasność zapisów obciąża DAD, a nie jej klienta.
Niemal identycznie zakończyła się przed kilkunastoma dniami sprawa Wieszały, który również odmówił opłacenia faktury i DAD go pozwała. - Zdecydowałem się sądzić, gdy dowiedziałem się, że są firmy, które wygrały - opowiada opolski biznesmen.
