Biznes Ludzie Pieniądze

Z wyrokiem za przywłaszczenie prowadzi firmę pośrednictwa finansowego

Magdalena A. Olczak
15.04.2010 , aktualizacja: 16.04.2010 11:04
A A A Drukuj
Nowe kontrowersje wokół Amber Gold, pośrednika finansowego oferującego pożyczki oddłużeniowe i lokaty w złoto. Szef Amber Gold Marcin Plichta ma na koncie prawomocny wyrok za przywłaszczenie mienia. Ministerstwo Gospodarki zapowiada prześwietlenie firmy. Plichta obiecuje: - Ustąpię ze stanowiska
Ceny złota osiągnęły rekordowy poziom.
Ceny złota osiągnęły rekordowy poziom.
Gdański Amber Gold to jeden z wielu działających w Polsce pośredników finansowych. W reklamach i na stronie internetowej obiecuje 10-proc. zysk z lokaty w złoto, oferuje pożyczki oddłużeniowe i inne produkty finansowe. Sęk w tym, że - jak dowiaduje się "Gazeta" - jego prezes i założyciel Marcin Plichta jest skazany prawomocnym wyrokiem za przywłaszczenie mienia.



Amber Gold od jesieni 2009 r. ma już na pieńku z Komisją Nadzoru Finansowego. Powód? Zdaniem KNF firma działa nielegalnie, bo oferuje produkty takie jak bank, a nie ma na to zezwolenia. Z tego powodu Amber Gold znalazł się na tzw. czarnej liście KNF, nadzór zgłosił też sprawę do prokuratury. Ale ta nie dopatrzyła się w jego działalności niczego, co byłoby niezgodne z prawem.

Amber Gold tłumaczy się, że działa jako tzw. dom składowy i zawiera z klientami umowy składu, a nie lokat, więc nie prowadzi działalności bankowej. W podobny sposób produkty "lokatopodobne" sprzedają inni pośrednicy, m.in. firma Finroyal, która z kolei oferuje tzw. kontrakty lokacyjne, które są bardzo podobne do lokat, ale w świetle prawa są tylko prywatnymi pożyczkami. Również działalnością firmy Finroyal KNF próbował zainteresować prokuraturę, ale bez skutku.

Na oferowaniu produktów quasi-bankowych bez licencji bankowej kontrowersje wokół Amber Gold się nie kończą. Jak ustaliła "Gazeta", prezes Amber Gold prowadził już kiedyś działalność w branży finansowej. Miał firmę Multikasa prowadzącą punkty kasowe, w których klienci mogli opłacać rachunki. Firma kusiła niższymi niż poczta prowizjami i zniżkami dla emerytów. Ale okazało się, że pieniądze klientów Multikasy, zamiast trafiać na konta zakładów energetycznych czy operatorów telefonicznych, lądowały w kieszeni właścicieli firmy.

Sprawą zajął się UOKiK i w czerwcu 2004 r. zdecydował, że spółka narusza zbiorowe interesy konsumentów. Poszkodowanych było co najmniej kilkaset osób, a prezes spółki został skazany na karę roku i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

- Faktycznie zostałem skazany prawomocnym wyrokiem sądu. Broniłem się, ale sąd nie podzielił moich racji. Wyrok się uprawomocnił, należy go zaakceptować. Naprawiłem wyrządzoną szkodę wszystkim pokrzywdzonym - mówi prezes Plichta.

Jak to możliwe, że człowiek, który prowadził już sieć pośrednictwa finansowego i któremu udowodniono oszukiwanie klientów, znów może się zajmować działalnością na rynku finansowym? Gdyby chodziło o bank, ubezpieczyciela, fundusz inwestycyjny albo biuro maklerskie, byłoby to niemożliwe - jednym z podstawowych wymogów stawianych przez nadzór finansowy jest niekaralność osoby opiekującej się pieniędzmi klientów.

Ale pośrednicy finansowi nie podlegają KNF i te regulacje ich nie dotyczą. Amber Gold podaje na swojej stronie internetowej, że jako dom składowy podlega jurysdykcji Ministerstwa Gospodarki. Tyle że resort umywa ręce od działalności spółki. "Minister nie ponosi odpowiedzialności za szkody wynikające z zawieranych umów składu" - czytamy w oświadczeniu ministerstwa. Resort gospodarki twierdzi też w piśmie do "Gazety", że działalność finansowa domów składowych mu nie podlega.

Co na to Plichta? - Nie chcę być drugi raz karany za błędy młodości. Jeśli mam stanąć na drodze rozwoju firmy, zrezygnuję ze stanowiska - powiedział w rozmowie z "Gazetą".

Nie oznacza to, że resort gospodarki nie może nic zrobić. Z ustawy wynika, że przedsiębiorstwa składowe mogą prowadzić tylko osoby, które nie są skazane prawomocnym wyrokiem m.in. za przestępstwo przeciwko obrotowi pieniędzmi. Dlatego po naszym sygnale ministerstwo zapowiada kontrolę gdańskiej spółki. Kiedy? - Kontrola będzie wykonana, gdy inne czynności nadzorcze okażą się niewystarczające - mówi oględnie Iwona Dżygała z ministerstwa.



Podziel się

  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów