Z badań waszyngtońskiego Instytutu Brookings wynika, że łapówki, patronaty i inne formy korupcji są jedną z głównych przyczyn rosnącego zadłużenia Grecji. Według badań przez to
Grecja każdego roku traci przynajmniej 20 milionów euro, czyli przynajmniej 8 proc. produktu krajowego brutto.
Korupcja zwiększa deficyt Badania, które zostaną opublikowane za kilka tygodni, pokazują korelację między korupcją a deficytem i poziomem zadłużenia w 40 krajach świata. Wskazują, że oprócz Grecji korupcja w UE mocno wpłynęła na fatalną sytuację finansów publicznych we Włoszech, w mniejszym zakresie na Hiszpanię i Portugalię.
Brookings informuje, że w ostatnich pięciu latach
deficyt budżetowy Grecji wyniósł średnio 6,5 proc.
PKB, w ubiegłym roku wyniósł zaś 13 proc.
"Gdyby sektor publiczny Grecji był tak czysty i przejrzysty jak w Szwecji czy Holandii, Grecja w ciągu ostatniej dekady mogłaby regularnie notować nadwyżkę budżetową" - czytamy w badaniu.
Analitycy Brookings dodają, że Grecji wystarczyłoby zredukowanie korupcji do poziomu Hiszpanii (gdzie problem także występuje), aby deficyt budżetowy w ciągu ostatnich pięciu lat zmniejszył się do poziomu 4 proc. PKB.
W rankingu Banku Światowego Grecja zajmuje ostatnie miejsce w
strefie euro pod względem kontroli korupcji, w rankingu Transparency International grupującym wszystkie kraje UE także jest na ostatnim miejscu, które dzieli razem z Bułgarią i Rumunią.
Dla Greków łapówka to norma Według raportu TI opublikowanego miesiąc temu przynajmniej 13,5 proc. greckich rodzin zapłaciło łapówkę. Co bardziej szokujące - średnie koszty łapówki na rodzinę wyniosły 1355 euro. Jak wskazuje studium, Grecy płacą praktycznie za wszystko: za zdobycie prawa jazdy, dostanie się na wizytę do lekarza, pozwolenie na budowę. Najgorsze jest jednak to, że na korupcję w Grecji panuje głęboko zakorzenione przyzwolenie społeczne.
- Problemem jest to, że w Grecji nie mamy wykształconych podstaw kultury społeczeństwa obywatelskiego. W Grecji przestrzeganie prawa i reguł jest traktowane jako hańba. Jeśli przestrzegasz prawa, ludzie powiedzą, że jesteś głupi - komentuje prof. Stavros Katsios z Ionian University.
Poważnym problemem w Grecji jest też słaby i przeżarty korupcją system ściągania podatków. - Grecy nie płacą przynajmniej jednej czwartej wszystkich należnych podatków - mówi Friedrich Schneider, ekonomista z austriackiego uniwersytetu w Linz.
Dzieje się tak, ponieważ Grecy masowo płacą łapówki inspektorom podatkowym. - Dzielisz się wartością swojego podatku z inspektorem i dostajesz zniżkę - mówi. Jeden z przedstawicieli greckiego rządu mówi nawet, że niektóre miejscowe firmy opracowały system o roboczej nazwie "4-4-2". Jeśli wartość podatku wynosi 10 tys. euro, firma płaci 4 tys. inspektorowi, 4 tys. zatrzymuje dla siebie, a państwu w formie podatku płaci 2 tys. euro.
Jak pisze "WSJ", to dobrze tłumaczy, czemu w kraju zamieszkanym przez 11 mln ludzi, tylko 15 tys. zgłosiło w ubiegłym roku dochody wyższe niż 100 tys. euro.
W czwartek Grecja zwróciła się do Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego o rozpoczęcie rozmów, które mają doprowadzić do udzielenia pomocy finansowej dla tego pogrążonego w długach kraju.
