Według rosyjskiej edycji miesięcznika "Forbes" to dobry rok dla rosyjskich miliarderów. Kraj ma ich obecnie 62. Rok temu ich liczba wskutek kryzysu spadła do 32. W porównaniu z 2009 r. większość rosyjskich miliarderów znacznie powiększyła swój majątek .
Jednak kryzys przyniósł także spore zmiany. Pierwsze miejsce z wynikiem 15,8 mld dol. zajmuje 53-letni Władimir Lisin, właściciel Nowolipieckiego Kombinatu Metalurgicznego (NLMK). W zeszłym roku Lisin był wart "zaledwie" 5,2 mld dol. Zdaniem "Forbesa" jego firma świetnie sobie poradziła, produkcja w hutach wróciła już do poziomu sprzed kryzysu. Co ciekawe, Lisin w przeciwieństwie do wielu rosyjskich biznesmenów nie prosił o pomoc państwa. NLMK ma niskie zadłużenie, wysoką rentowność (28 proc. ) oraz 1,4 mld dol. gotówki na kontach.
Drugie miejsce zajmuje jeden z najmłodszych i chyba najciekawszy z rosyjskich biznesmenów Michaił Prochorow (13,4 mld dol). Ten zaledwie 44-letni kawaler jest współwłaścicielem grupy Onexim, do której należy m.in. kombinat Norylski Nikiel, kilka elektrowni oraz syberyjska kopalnia złota Polius Zołoto. Niedawno Prochorow zameldował się w maleńkiej syberyjskiej wiosce Jeruda, w pobliżu świeżo odkrytego złoża złota. Na wioskę oraz otaczający ją region spadł dzięki temu dosłownie
złoty deszcz - ich udział w podatkach płaconych przez miliardera wyniósł 16 mld rubli (1,6 mld zł).
Kolejne miejsca na liście miliarderów okupują postacie znane także w Polsce - potentat bankowości i handlu Michaił Fridman, właściciel aluminiowego Rusalu Oleg Deripaska oraz Roman Abramowicz. Największy naftowy magnat - właściciel Łukoilu Wagit Alekpierow - jest na szóstym miejscu.
Co ciekawe, największa grupa miliarderów nie zarabia na nafcie, lecz na metalurgii i wydobyciu węgla.