Nadużycia w fabrykach produkujących myszki dla Microsoftu?
Tomasz Grynkiewicz, wsj.com, reuters
2010-04-18, ostatnia aktualizacja 2010-04-18 18:35
Amerykański koncern bada doniesienia, że w chińskich fabrykach produkujących m.in. komputerowe myszki oraz kamery dla Microsoftu, wykorzystuje się młodocianych
ZOBACZ TAKŻE
- Ford szykuje z Microsoftem inteligentną ładowarkę do aut (01-04-10, 14:13)
- Microsoft każe czekać (08-03-10, 21:05)
- Microsoft oferuje wybór przeglądarek. Ale tylko w Europie (02-03-10, 17:16)
- KE: Jest zgoda na współpracę Microsoft i Yahoo! (18-02-10, 19:04)
- 25 proc. rosyjskich sklepów sprzedaje pirackie oprogramowanie Microsoftu (08-02-10, 16:45)
- Microsoft: zysk w górę o 60 proc. Pomógł Windows 7 (29-01-10, 20:33)
Jak pisze amerykański dziennik "The Wall Street Journal", ten ruch Microsoftu to reakcja na raport opublikowany w zeszłym tygodniu przez National Labor Committee, organizację z Pitsburga walczącą o prawa człowieka. Według raportu, w fabryce w chińskim Dongguan kierowanej przez spółkę KYE Systems Corp., dochodzi do nadużyć i wykorzystywania pracowników. Wiele osób zatrudnionych w fabryce ma 16 lub 17 lat, pracują po 15 godzin przez sześć, siedem dni w tygodniu. A KYE płaci im 65 centów za godzinę.
Według raportu pracownicy są też zakwaterowani w ciasnych barakach i podczas godzin pracy mają zakaz rozmawiania, słuchania muzyki czy korzystania z łazienki.
- Fabryka jest tak naprawdę prowadzona jak więzienie o złagodzonym nadzorze - mówił Charles Kernaghan, szef National Labor Committee w jednym z wywiadów.
W zależności od liczby zamówień, KYE zatrudnia od 3,5 do 4,5 tys. pracowników.
KYE Systems odpiera zarzuty. W komunikacie twierdzi, że nigdy nie zatrudniała osób, które nie ukończyły 16 lat. Dodaje, że pracownicy mają w tygodniu jeden dzień wolny, a nadgodziny dotyczą jedynie sezonowego szczytu, lecz nigdy nie przekraczają 12 godzin dziennie.
Dodaje, że choć wobec standardów amerykańskich płace w fabryce są niskie, to jednak są zgodne z chińskimi regulacjami i rynkiem pracy. - Żałujemy, że organizacja wydała ten jednostronny raport bez dania nam szansy na udzielenie wyjaśnień - pisze KYE w komunikacie.
Choć KYE produkuje sprzęt komputerowy i tzw. urządzenia peryferyjne (myszki, kamery, klawiatury) dla wielu spółek, to zamówienia z Microsoftu stanowią znaczną część produkcji.
Na raport amerykański koncern już zareagował. Na swoim blogu Brian Tobey, jeden z wiceprezesów koncernu pisze, że spółka wysłała zespół niezależnych audytorów do zbadania sytuacji w fabryce i przeprowadzenia "dogłębnego" śledztwa.
Według Tobeya, fabryki w Chinach są co roku kontrolowane przez Microsoft i w ciągu ostatnich dwóch lat nie wykryto łamania prawa dotyczącego zatrudniania dzieci. Dodaje on, że znacznie zmniejszono nadgodziny w fabryce.
Niezależnie od wyników kontroli Microsoftu, raport NLC to kolejny przykład, że dostawcom z Chin coraz baczniej patrzy się na ręce. W lutym br. Apple ujawniło, że wewnętrzny audyt przeprowadzony w ub. r. wśród dostawców wykazał przynajmniej kilkanaście naruszeń polityki zatrudnienia firmy. W kilku przypadkach chodziło o zatrudnianie młodocianych. Apple wszczęło kontrolę po doniesieniach, że w chińskich fabrykach produkujących odtwarzacze iPod dochodzi do wykorzystywania pracowników.

Według raportu pracownicy są też zakwaterowani w ciasnych barakach i podczas godzin pracy mają zakaz rozmawiania, słuchania muzyki czy korzystania z łazienki.
- Fabryka jest tak naprawdę prowadzona jak więzienie o złagodzonym nadzorze - mówił Charles Kernaghan, szef National Labor Committee w jednym z wywiadów.
W zależności od liczby zamówień, KYE zatrudnia od 3,5 do 4,5 tys. pracowników.
KYE Systems odpiera zarzuty. W komunikacie twierdzi, że nigdy nie zatrudniała osób, które nie ukończyły 16 lat. Dodaje, że pracownicy mają w tygodniu jeden dzień wolny, a nadgodziny dotyczą jedynie sezonowego szczytu, lecz nigdy nie przekraczają 12 godzin dziennie.
Dodaje, że choć wobec standardów amerykańskich płace w fabryce są niskie, to jednak są zgodne z chińskimi regulacjami i rynkiem pracy. - Żałujemy, że organizacja wydała ten jednostronny raport bez dania nam szansy na udzielenie wyjaśnień - pisze KYE w komunikacie.
Choć KYE produkuje sprzęt komputerowy i tzw. urządzenia peryferyjne (myszki, kamery, klawiatury) dla wielu spółek, to zamówienia z Microsoftu stanowią znaczną część produkcji.
Na raport amerykański koncern już zareagował. Na swoim blogu Brian Tobey, jeden z wiceprezesów koncernu pisze, że spółka wysłała zespół niezależnych audytorów do zbadania sytuacji w fabryce i przeprowadzenia "dogłębnego" śledztwa.
Według Tobeya, fabryki w Chinach są co roku kontrolowane przez Microsoft i w ciągu ostatnich dwóch lat nie wykryto łamania prawa dotyczącego zatrudniania dzieci. Dodaje on, że znacznie zmniejszono nadgodziny w fabryce.
Niezależnie od wyników kontroli Microsoftu, raport NLC to kolejny przykład, że dostawcom z Chin coraz baczniej patrzy się na ręce. W lutym br. Apple ujawniło, że wewnętrzny audyt przeprowadzony w ub. r. wśród dostawców wykazał przynajmniej kilkanaście naruszeń polityki zatrudnienia firmy. W kilku przypadkach chodziło o zatrudnianie młodocianych. Apple wszczęło kontrolę po doniesieniach, że w chińskich fabrykach produkujących odtwarzacze iPod dochodzi do wykorzystywania pracowników.

Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.5
11 głosów
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:
Wyborcza.biz poleca
Budżet państwa

Plan rządu: zdziesiątkować urzędników
30-lecie Solidarności

Związki kiedyś walczyły o innych. Dziś o siebie
Kryzys w Europie











