To najwyższa kara, jaką może nałożyć NHTSA (National Highway Traffic Safety Administration - należący do Departamentu Transportu wydział zajmujący się bezpieczeństwem dróg i autostrad). Toyota ma 30 dni na zapłacenie kary, licząc od 5 kwietnia, czyli od dnia, w którym NHTSA wydała decyzję.
To jednak nie koniec problemów Toyoty. Koncern boryka się bowiem nie z jedną wadą, ale z dwiema. Pierwsza to słynna usterka powodująca zablokowanie pedału gazu, co prowadziło do niekontrolowanego przyspieszenia auta. Firma musiała w związku z tym wezwać do warsztatów 8 mln samochodów na całym świecie.
Drugi problem to pedały produkowane przez firmę CTS Corp., która swoją siedzibę ma w stanie Indiana w
USA. Pedały, które zeszły z taśm tego producenta, miały tendencję do zbyt powolnego odbijania po ich wciśnięciu. Według agencji
Bloomberg w związku z tą wadą Toyota wezwała w styczniu 2,3 mln aut do naprawy. Za tę usterkę NHTSA może nałożyć na koncern jeszcze jedną karę.
Poza tym Toyota ma jeszcze nierozstrzygnięte sprawy w sądzie. Poszkodowani udziałowcy i konsumenci wytoczyli przeciwko firmie 180 pozwów zbiorowych. W sądzie leży także 97 indywidualnych pozwów złożonych przez klientów, którzy twierdzą, że wadliwy pedał gazu spowodował uszkodzenia zdrowia lub śmierć bliskich.