Decyzja Komisji nie jest zaskakująca -
Polska w marcu
wygrała spór o podział limitów emisji dwutlenku węgla w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.
Spór z Komisją ciągnął się od 2007 r. - Polska domagała się uprawnień do emisji 285 mln ton CO2 rocznie, a dostała - 208 mln ton. Rząd decyzję zaskarżył, a ETS potwierdził, że Komisja nie miała prawa narzucać Polsce swojej metodologii liczenia emisji dwutlenku węgla.
Po marcowym wyroku resort środowiska wysłał do Brukseli nową propozycję, która... wyglądała niemal identycznie jak to, co wcześniej przyznała nam Komisja. Jedynym novum była dodatkowa "rezerwa" uprawnień - 13 mln ton, z której będą mogły korzystać firmy budujące nowe instalacje produkcyjne.
Resort przekonywał, że na lata 2008-12 i tak nie udałoby się wynegocjować więcej pozwoleń na emisję CO2. W 2008 r. okazało się, że gdy rząd domagał się 285 mln ton dwutlenku węgla, polskie firmy wyemitowały tylko 204 mln ton. Istniało ryzyko, że właśnie przez to, mimo wygranej przed ETS, Polska dostałaby mniej uprawnień niż w 2007 r.
