Po okresie zastoju na rynku kredytów hipotecznych banki coraz śmielej obniżają marże, wydłużają maksymalny
okres kredytowania czy przywracają do życia dostępne waluty kredytowe. Teraz zaczynają konkurować również na polu dostępnej kwoty kredytu.
Maksymalna kwota kredytu hipotecznego zależy od
zdolności kredytowej, a więc od naszych zarobków. Na spłatę miesięcznej raty nie powinniśmy przeznaczyć więcej niż połowę pensji. Banki nie udzielą jednak kredytu w kwocie większej, niż wynosi wartość
nieruchomości. W bankowej nomenklaturze używa się skrótu LtV (ang. loan to value), co oznacza stosunek kwoty kredytu do wartości nieruchomości. Jeżeli docelowa wartość nieruchomości, a więc uwzględniająca również jej wykończenie lub remont, wynosi np. 300 tys. zł i tyle samo pożycza nam bank, wówczas mówimy, że jest to kredyt z LtV na poziomie 100 proc. Jeżeli mamy oszczędności i np. 10 proc. wartości inwestycji pokrywamy z własnej kieszeni, wówczas jest to kredyt na 90 proc. LtV. Standardem w bankach jest uzależnienie oprocentowanie kredytu od poziomu LtV. Im jest on niższy, tym niższe jest oprocentowanie.
Kiedy wybuchł kryzys, banki zaczęły wymagać wniesienia wkładu własnego. Udzielały kredytów z LtV do 90 czy 80 proc. Od niedawna w większości z nich znowu można wziąć kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości. Wśród nich są też takie banki, które dają więcej, niż wynosi wartość zabezpieczenia. Od lutego mBank i MultiBank udzielają kredytów na 110 proc. wartości nieruchomości (110 proc. LtV). Teraz ich ofertę przebił Alior Bank, który daje kredyt aż na 120 proc. LtV.
Dodatkowa kwota pozwala sfinansować np. koszty okołokredytowe, czyli prowizję za udzielenie kredytu czy składkę z tytułu ubezpieczeń oferowanych przy kredytach hipotecznych. O podwyższoną kwotę może starać się każdy, pod warunkiem że pozwala mu na to jego
zdolność kredytowa.
Za ekstra kwotę kredytu trzeba jednak dodatkowo zapłacić w formie ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. To standard na rynku. Banki żądają ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, nawet jeżeli bierzemy kredyt na 100 proc. LtV. Dlaczego? Załóżmy, że wzięliśmy kredyt bez wkładu własnego, ale szybko przestajemy go spłacać. W takiej sytuacji bank przejmie i sprzeda nieruchomość. Ale jeśli jej wartość spadnie, to ze sprzedaży dostanie mniej, niż byliśmy mu winni. Dlatego standardowo banki udzielają kredytów na 80 czy 90 proc. LtV, a pozostałą kwotę przyznają pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia.
Alior Bank standardowo udziela kredytów złotowych na 80 proc. LtV i na 70 proc. w przypadku
kredytów walutowych. Oznacza to, że kwotę kredytu ponad te poziomy trzeba ubezpieczyć. Składkę płaci się za trzy lata z góry w wysokości 1,44 proc. brakującej kwoty kredytu (0,48 proc. rocznie).
Zanim wybuchł kryzys, więcej banków dawało kredyty na ponad 100 proc. LtV. Pekao oferował 104 proc. LtV, mBank i MultiBank po 110 proc., a Dom Bank, hipoteczny oddział Getin Banku, nawet na 130 proc. Kryzys zmusił banki do rezygnacji z takich liberalnych ofert, ale - jak widać - wracają.
