Polska będzie w najbliższych dniach na ustach wszystkich inwestorów na świecie, bo oferta publiczna PZU może być największą w tym roku w całej Europie. Oferowane akcje warte są do 8,1 mld zł, co przebija nawet najsłynniejszą polską
prywatyzację, czyli sprzedaż w 2004 r.
akcji PKO BP. Inwestorzy kupili wtedy akcje za 7,9 mld zł.
Indywidualni inwestorzy od dziś do 28 kwietnia mogą zapisywać się na minimalnie trzy akcje, a maksymalne - 30. W poniedziałek poznali dwie ostatnie wielkie niewiadome: cenę maksymalną, po jakiej się będą zapisywać, i wielkość puli w detalu.
Cena maksymalna za akcję to 312,50 zł. Oznacza to, że maksymalny zapis na 30 akcji warty jest 9375 zł, a minimalny - 937,5 zł. Takie kwoty inwestor musi mieć na rachunku w biurze maklerskim lub na niego wpłacić plus niewielką rezerwę, z grubsza 1 proc. wartości
zamówienia, na pokrycie ewentualnej prowizji maklerskiej za przekazanie zlecenia zakupu na giełdę.
Minister skarbu Aleksander Grad uznał przebieg negocjacji z Eureko za sukces resortu. - Ustalona cena jest optymalna z punktu widzenia MSP i rynków kapitałowych - przekazał minister w swoim stanowisku. Według nieoficjalnych informacji negocjacje były bardzo trudne, bo holenderski inwestor naciskał na jak najwyższą cenę, grożąc wetem i zablokowaniem sprzedaży akcji. - To było jak partia pokera. Weto było realną groźbą, ale resort upierał się przy swojej wycenie, niższej niż chciało Eureko. Strategia się opłaciła, bo weta nie było - usłyszeliśmy od osoby zbliżonej do oferty.
Cena PZU wzbudziła wiele emocji wśród analityków, bo przeważnie spodziewano się wyższej. Jak informowała agencja Reuters, analitycy z banków, które organizują ofertę PZU, wyceniali akcję na 277,9-387,9 zł. Zatem cena maksymalna jest bliżej dolnego pułapu, a także bliżej ceny minimalnej 292,4 zł gwarantowanej Eureko w ugodzie przez MSP.
Nie znaczy to, że akcje drobni kupią właśnie po cenie 312,50 zł. Cena sprzedaży może być ostatecznie niższa od maksymalnej. Wszystko zależy od tego, ile zechcą zapłacić instytucje. Dla nich przedział ceny wynosi od 283,50 do 312,5 zł. Gdyby instytucje kupiły akcje np. po 305 zł, to drobni też zapłacą tyle, a nadpłata zostanie im zwrócona.
- Stawiałem na ok. 320 zł dla inwestorów indywidualnych. Ale ten poziom jest rozsądny. Nie powinno być problemów ze sprzedażą akcji - powiedział nam Marcin Materna, szef działu analiz Millennium Dom Maklerski.
- To poniżej oczekiwań rynku. Wydawało mi się, że cena maksymalna może sięgnąć nawet 330-350 zł. To zdecydowanie efekt kompromisu między skarbem państwa i Eureko oraz ukłon w stronę drobnych inwestorów. Taka cena być może da zarobić na pierwszych sesjach - uważa Alfred Adamiec,
doradca inwestycyjny z firmy Efect.
- Nie jest to bardzo wysoka wycena, ale jest tak ustalona, by debiut był w miarę udany. Widzę potencjał dla około 15-proc. wzrostu w debiucie - powiedział agencji Reuters pragnący zachować anonimowość zarządzający z Warszawy.
Drobni inwestorzy mogą też liczyć na więcej akcji niż początkowo dla nich zarezerwowano. To dzięki wynegocjowaniu przez resort skarbu, że Eureko obowiązkowo sprzeda swój dodatkowy pakiet 3 proc. akcji. Skarb państwa może dorzucić kolejne 5 proc. akcji i w sumie pula dla detalu może zostać zwiększona z 6 mln do prawie 7,746 mln akcji. Sprzedający podejmą decyzję o tym najpóźniej w dniu zakończenia budowania księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych, czyli 29 kwietnia.
- Chcę, aby udział Eureko w PZU został zastąpiony udziałem Polaków w postaci akcjonariatu obywatelskiego, aby "Powszechność" w nazwie spółki dotyczyła także liczby akcjonariuszy - uważa minister Grad.
