Decyzja o wypłacie sowitej dywidendy zapadła na wtorkowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy koncernu Enea SA. Zadecydowały głosy skarbu państwa, który kontroluje aż 76 proc. udziałów w przedsiębiorstwie. Zarząd sugerował, by wypłacić akcjonariuszom niemal o połowę mniej.
Spółka nie będzie miała żadnych kłopotów, żeby tę dywidendę zapłacić: w 2009 r. zarobiła ponad pół miliarda złotych.
Enea jest kolejną państwową spółką, z której skarb pobierze wysoką dywidendę. W połowie kwietnia zarząd
banku PKO BP ogłosił, że z zysków za 2009 r. zaproponuje wypłacenie miliarda złotych dywidendy, z czego połowa zasiliłaby
budżet państwa.
W
budżecie państwa na 2010 r. zapisano, że łączna wysokość pobranych dywidend ze spółek kontrolowanych przez państwo ma wynieść 4,3 mld zł.
Niewykluczone, że tegoroczna dywidenda będzie ostatnią, jaką skarb państwa wypłaci sobie z zysków Enei. Koncern jest bowiem przeznaczony do pełnej
prywatyzacji. Na giełdzie zadebiutował w 2009 r., w lutym br. skarb państwa sprzedał kolejny, 16-proc. pakiet akcji.
Plan resortu skarbu zakłada, że w drugiej połowie roku skarb państwa znajdzie kupca na pakiet większościowy udziałów. Może być sprzedany inwestorowi strategicznemu.
Enea jest czwartym co do wielkości dystrybutorem prądu w Polsce. Ma 15 proc. udziału w polskim rynku energetycznym (2,5 mln klientów), obsługuje północno-zachodnią część kraju. Jest właścicielem drugiej co do wielkości elektrowni w Polsce - Kozienic.
