Atak hakerów na swoją sieć informatyczną
Google ujawnił w styczniu br., jednocześnie sugerując, że atak mógł pochodzić z Chin, a
hakerzy mogli mieć powiązania z chińskim rządem. Okazało się potem, że hakerzy włamali się nie tylko na serwery
Google, ale również ponad trzydziestu firm amerykańskich z różnych branż - internetowej, technologicznej, finansowej czy chemicznej, wykradając poufne dane.
Google nie ujawnił, co zostało wykradzione, twierdząc, że głównym celem ataków były skrzynki pocztowe
Gmail należące do chińskich aktywistów.
Tymczasem - jak donosi "The New York Times", powołując się na anonimowe źródło zbliżone do śledztwa - hakerzy wykradli jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic koncernu, czyli system haseł Gaja, który jednym hasłem pozwala użytkownikowi zalogować się do niemal wszystkich usług Google (w tym np. kont Gmail i internetowych aplikacji dla firm).
Jak twierdzi rozmówca "The New York Times", informacje dotyczące systemu Gaja wykradziono w błyskawicznym ataku, który trwał krócej niż dwa dni. Cały zaś atak zaczął się od informacji wysłanej przez komunikator Messenger (Microsoftu) do pracownika chińskiego oddziału Google.
Google szybko zaczął wprowadzać zmiany w systemie zabezpieczeń i nie wygląda na to, by hakerzy wykradli też hasła użytkowników Gmail. Jednak "ta kradzież pozostawia cień prawdopodobieństwa, że włamywacze mogą odnaleźć słabe punkty w systemie, z których Google nie zdaje sobie sprawy" - przestrzega
dziennik.
