Większe zyski firma zawdzięcza głównie dziesięcioletniemu sojuszowi z Microsoftem. Microsoft zobowiązał się m.in., że będzie zwracał część kosztów Yahoo w zamian za wyłączność na technologie wyszukiwarkowe Yahoo i możliwość zintegrowania ich z wyszukiwarką Bing.
Choć umowa zawarta była w lipcu 2009 r., to pieniądze od producenta
Windows wpływają na konto Yahoo dopiero od lutego - wtedy bowiem urzędy antymonopolowe w
USA i Unii Europejskiej zgodziły się na zawarcie umowy. W I kwartale 2010 r. Microsoft zwrócił łącznie 78 mln dol. Yahoo spodziewa się, że podobną sumę będzie otrzymywać co kwartał (według szacunków firmy będzie to od 75 mln do 85 mln dol. co trzy miesiące).
Czytaj więcej:
Umowa Microsoftu z Yahoo zawarta Ponadto na lepsze wyniki miał także wpływ 20-procentowy wzrost przychodów z reklam internetowych w porównaniu z I kwartałem 2009 r.
Te wyniki cieszą Carol Bartz, szefową Yahoo, która pierwsze trzy miesiące tego roku nazwała solidnym kwartałem.
Inwestorzy nie byli jednak tak bardzo zachwyceni. Ogólny zysk firmy z reklam wzrósł bowiem tylko o 3 proc., co wzbudziło rozczarowanie. To niewiele w porównaniu z firmą
Google, która w I kwartale miała przychód z reklam o 21 proc. wyższy niż przed rokiem. Po ogłoszeniu wyników ceny akcji Yahoo spadły o 3,5 proc.
