Eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego (
MFW), Unii Europejskiej oraz greckiego rządu rozpoczęli wczoraj negocjacje w sprawie szczegółów technicznych przyszłych pożyczek dla pogrążonej w długach Grecji. Ogólny plan, który ministrowie finansów strefy euro zatwierdzili już 11 kwietnia, przewiduje, że kraje euro pożyczą Grekom do 30 mld euro w ciągu najbliższego roku, "jeśli zajdzie taka potrzeba". Natomiast MFW ma wyłożyć na kredyty 10-15 mld euro.
Choć rozpoczęte wczoraj rokowania są jasnym sygnałem, że
Ateny na pewno poproszą wkrótce o łączoną pomoc UE i MFW, to grecki rząd nadal formalnie nie zwrócił się o te kredyty. Negocjacje na temat pomocy mają potrwać - jak wczoraj ogłoszono - dwa tygodnie i zostaną upublicznione dopiero 15 maja. Niewykluczone, że Ateny będą czekać aż do tego czasu na uruchomienie mechanizmu pomocowego, choć rząd - dla uspokojenia swego elektoratu oraz rynków finansowych - zapewniał wczoraj, że może stać się to "nawet jutro".
Preferencyjne kredyty krajów euro dla Grecji mają być oprocentowane na blisko 5 proc. w okresie trzyletnim, podczas gdy rynkowe oprocentowanie greckich obligacji wynosiło wczoraj już ponad 8 proc.
Brukselscy dyplomaci tłumaczą, że obecnie głównym powodem zwłoki w pomocy dla Grecji jest kalendarz polityczny w Niemczech, gdzie 9 maja odbędą się wybory krajowe w Nadrenii Północnej-Westfalii. Ich wynik przesądzi, czy koalicja kanclerz Angeli Merkel utrzyma większość w izbie wyższej parlamentu. Sęk w tym, że niemieccy wyborcy są bardzo niechętni pomocy finansowej dla Greków i dlatego
Berlin nie chce żadnych unijnych decyzji w tej sprawie przed 10 maja. Tym bardziej że szef Bundesbanku Axel Weber wpędził przedwczoraj koalicję rządzącą w opały, sugerując, że na 30 mld unijnych pożyczek się nie skończy, bo
Grecja będzie potrzebować w kolejnych dwóch latach 80 mld euro kredytów.
Ciągłe odsuwanie ostatecznych decyzji w sprawie Greków zwiększa ryzyko, że Ateny nie zdążą otrzymać unijnych kredytów przed 19 maja, kiedy będą potrzebować 10 mld euro na wykup swych obligacji. Zwłaszcza że decyzja o udzieleniu niemieckiej pomocy musi być zatwierdzona przez parlament w Berlinie, gdzie opozycja SPD zablokowała wczoraj przymiarki do objęcia tej decyzji szybką ścieżką legislacyjną.
- Aby zdążyć przed 19 maja, Grecy musieliby zwrócić się o pomoc najpóźniej w przyszłym tygodniu. Czyli w terminie, którego nie chcą
Niemcy - mówił wczoraj Christian Keller z Barclay's Capital. Niewykluczone, że Greków będzie musiał ratować MFW, który ma prawne możliwości niemal natychmiastowego uruchomienia swej pomocy.