Kryzys gospodarczy zostawił wyraźny ślad w postaci wzrostu deficytu finansów publicznych w całej Unii Europejskiej. W 2009 r. wzrósł on do 6,8 proc. PKB w porównaniu z 2,3 proc. w 2008 r. Żaden kraj nie miał nadwyżki budżetowej. Najmniejsze deficyty zanotowały
Szwecja (0,5 proc.), Luksemburg (0,7 proc.) i
Estonia (1,7 proc.).
Polska uplasowała się powyżej średniej unijnej. Deficyt wyniósł 7,1 proc. PKB. Najwyższy był w Irlandii (14,3 proc.), Grecji (13,6 proc.), Wielkiej Brytanii (11,5 proc.) i Hiszpanii (11,2 proc.).
Eurostat podał też dane o wielkości długu publicznego w poszczególnych krajach. Na tle krajów UE Polska wygląda nie najgorzej. W ubiegłym roku
dług publiczny Polski wyniósł 51 proc. PKB wobec 47,2 proc. w 2008 r. Najniższym długiem w Unii może pochwalić się Estonia (7,2 proc. PKB). Dozwolony w kryteriach z Maastricht próg 60 proc. przekroczyło natomiast 12 krajów członkowskich. W Grecji wyniósł on 115,1 proc., a we Włoszech 115,8 proc. PKB.
Od utrzymania deficytu budżetowego i długu publicznego na określonym poziomie zależy data wejścia Polski do strefy euro. To dwa z pięciu podstawowych kryteriów z Maastricht, których spełnienie jest warunkiem przyjęcia wspólnej waluty. Komisja Europejska wymaga, by
deficyt budżetowy nie przekraczał 3 proc., a dług publiczny 60 proc. PKB. Pozostałe kryteria to utrzymane na określonym poziomie: kurs złotego, stopy procentowe i inflacja. Realistyczną datą wejścia Polski do strefy euro jest 2015 r.
W styczniu 2011 r. w strefie euro chciałaby się znaleźć Estonia, która ze spełnieniem kryteriów deficytu budżetowego i długu publicznego nie ma żadnych problemów (w 2009 r. estoński deficyt wyniósł 1,7 proc., a dług publiczny zaledwie 7,2 proc. PKB). Decyzja Komisji Europejskiej w tej sprawie zapadnie w maju.
