Kredyt Bank to kolejny po Multibanku, mBanku i Aliorze pożyczkodawca, który idzie na rękę przyszłym klientom. Co prawda nie wprowadza tak jak konkurenci kredytów w złotych udzielanych na 110 czy nawet 120 proc. wartości
nieruchomości, ale obniża poziom wymaganego wkładu własnego. Teraz wystarczy mieć 15 proc. ceny nieruchomości, żeby ubiegać się o kredyt we franku czy euro. To atrakcyjna oferta w porównaniu np. z Aliorem, który zwykle udziela kredytu w walucie jedynie na 70 proc. wartości nieruchomości.
Czytaj też:
Wyścig na LtV: banki rzeczywiście pożyczają więcej, czy tylko ściemniają Ostatnio Kredyt Bank najwyraźniej odkręca kurek z kredytami. Na początku miesiąca wystartował z kampanią reklamową pt. "Twój dom już na ciebie czeka -
kredyt mieszkaniowy w 2 tygodnie i 2 dni". Poza przyspieszoną procedurą bank z okazji swoich 20. urodzin rezygnuje z prowizji za udzielenie pożyczki. Czyżby bank spieszył się przed wejściem w życie Rekomendacji T?
- W ten sposób zwiększymy dostępność
kredytów walutowych, które w tym roku powróciły do oferty Banku - powiedziała Anna Dąbkowska, menedżer kredytów w Kredyt Banku. W ciągu dwóch miesięcy kampanii reklamowej w sumie chcemy udzielić kredytów za około 600 mln zł, w tym 30 proc. w walutach. Pozwoli to na umocnienie naszego - ponadsześcioprocentowego - udziału w rynku - dodała.
Czytaj też
blog Macieja Samcika
Fortis i hipoteki, czyli klient z pistoletem przystawionym do głowy Zapowiada to, że niedługo bankowe oferty będą wyglądały tak, jakby kryzysu nie było. Przypomnijmy, że wcześniej najwyższy dostępny na rynku wskaźnik wartości nieruchomości do wartości kredytu tzw. LtV wynosił 130 proc. A to nie do końca odpowiada ekspertom. Ci zauważają coraz częściej, że banki w ogóle nie wyciągnęły lekcji z kryzysu, co widać zwłaszcza na rynku walutowych kredytów hipotecznych. Zauważają, że kredyty w walutach, mimo zbliżającego się wejścia do
strefy euro, są i tak obarczone wysokim ryzykiem.
Apetytów bankowców nie poskromiła także Rekomendacja T, która zacznie obowiązywać od lipca. To właśnie jej zalecenie mówi, że minimalny wkład własny w przypadku kredytu denominowanego w walucie obcej musi wynieść 20 proc.
