Biznes Ludzie Pieniądze

Grecja prosi o pomoc. "To narodowa i paląca konieczność"

lez, Reuters
23.04.2010 , aktualizacja: 23.04.2010 16:52
A A A Drukuj
- Prośba o uruchomienie pakietu pomocowego jest dla nas koniecznością - powiedział grecki premier Jeorios Papandreu podczas wizyty na greckiej wyspie Kastellorizo.
Ateny widziane z Akropolu
Fot. Zenon Kraska
Ateny widziane z Akropolu
Czytaj także: Grecy przeżrą pieniądze z MFW

Premier Grecji w piątek wystąpił w transmitowanym w telewizji przemówieniu. Powiedział m.in., że reakcja rynków finansowych na wprowadzone przez rząd działania mające obniżyć deficyt nie była pozytywna i że wezwanie o pomoc jest teraz "narodową i palącą koniecznością".

Może chodzić w sumie nawet o 40-45 mld euro łącznej pomocy od krajów strefy euro w postaci pożyczek oprocentowanych na około 5 proc. oraz kredytów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy Ateny mogą otrzymać te pieniądze. Nie ma też mowy o dokładnej sumie. Obecnie trwają negocjacje na temat technicznych warunków udzielenia pożyczki, miały one potrwać do połowy maja. Przedstawiciele UE zapewniają tylko, że prośba Grecji o pomoc zostanie szybko rozpatrzona.

Do tej pory grecki rząd wstrzymywał się z podjęciem tej decyzji. Liczył na to, że do uspokojenia sytuacji na rynkach finansowych wystarczy samo zapewnienie krajów strefy euro oraz MFW, że są gotowe Grecji pomóc. - Z tak dużym ciśnieniem na rynkach finansowych pożyczka wydawała się tylko kwestią czasu - mówi Ben May, ekonomista Capital Economics.

W czwartek przebrała się miarka. Eurostat skorygował szacunki greckiego deficytu sektora finansów publicznych w 2009 r. z 12,9 proc. PKB do 13,6 proc. PKB. Reakcja inwestorów była natychmiastowa. Indeksy na europejskich giełdach tąpnęły, główny wskaźnik w Atenach stracił aż 3,9 proc. Euro osłabiło się do poziomu poniżej 1,33 dol.

Wczoraj oprocentowanie greckich obligacji dziesięcioletnich zbliżyło się do rekordowego poziomu 9 proc., choć jeszcze przed miesiącem inwestorom wystarczało 6,3 proc. Było blisko 6 pkt proc. wyższe niż podobnych obligacji niemieckich uważanych za bardzo bezpieczne.

Jakby tego było mało, po południu agencja Moody's obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji. Niedawno zrobiła to też agencja Fitch, przez co status greckich papierów jest już niemal "śmieciowy". Według Eurostatu grecki dług publiczny sięgnął w zeszłym roku 273 mld euro. Rząd w Atenach przeprowadził drastyczne reformy, m.in. cięcia w budżecie i podwyżki podatków, by powstrzymać jego dalszy wzrost. W tym roku chce obniżyć deficyt do 8,7 proc. PKB.

W piątek po pojawieniu się pierwszych sygnałów płynących z greckiej prasy, że rząd w Atenach poprosi o pomoc, główne indeksy na europejskich giełdach momentalnie wyskoczyły do góry. Indeks w Atenach zyskiwał wczesnym popołudniem 3,5 proc., a oprocentowanie greckich obligacji nieco spadało. Ale analitycy studzili nastroje.

- Nie jesteśmy naprawdę dużo dalej w rozwiązaniu problemu - musimy się dowiedzieć: ile Grecja dostanie i kiedy. Niepewność pozostanie więc problemem - komentuje Peter Chatwell, strateg Credit Agricole CIP.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów