Grecja jest w tarapatach:
dług publiczny Aten w ub. r. przekroczył 270 mld euro i 115 proc.
PKB (wyliczenia Eurostatu). Podczas gdy unijne reguły dopuszczają... zadłużenie na poziomie 60 proc. Dlatego w piątek rząd w Atenach oficjalnie - jako pierwszy kraj strefy euro - poprosił świat o pomoc finansową.
Teoretycznie już dwa tygodnie temu ministrowie finansów strefy euro zgodzili się, że pieniądze - 30 mld euro w postaci trzyletnich pożyczek oprocentowanych na 5 proc. - Grecji pożyczą. A 10-15 mld euro ma dorzucić Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Mimo wstępnej deklaracji,
Niemcy ostrzegają, że łatwo Grecji nie popuszczą. Już w piątek kanclerz Niemiec Angela Merkel mówiła, że pomoc dla Aten musi być powiązana z "surowymi warunkami", m.in. z wiarygodnym planem oszczędnościowym.
W weekend wtórowali jej niemieccy ministrowie. - Twardy program oszczędnościowy to absolutne minimum, jeśli mamy zgodzić się na plan ratunkowy dla Grecji - mówił niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Ostrzej wypowiadał się minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle. - Niemcy nie są gotowe, by wypisać Grecji czek in blanco. Nie jest wcale uzgodnione, że Grecja ostatecznie dostanie pomoc finansową od Europy. Pożyczki udzielimy tylko i wyłącznie wtedy, gdy nie będzie innej drogi, by ustabilizować naszą wspólną walutę - mówił.
- Niemcy, tak jak każdy członek Unii, mogą zablokować pożyczkę dla Grecji - przyznał w niedzielę jeden z rzeczników Komisji Europejskiej. - Mają do tego pełne prawo, jeśli tylko sądzą, że pomoc nie jest potrzebna, a stabilność strefy euro nie jest zagrożona -dodał.
Słowa ministra Westerwelle kontrastują mocno z wypowiedzią władz
MFW - przedstawiciele Funduszu ostrzegali, że jeśli pomoc dla Grecji ma uspokoić rynki finansowe, to szybkość działania jest kluczowa. - Jestem przekonany, że decyzję podejmiemy na czas, by spełnić potrzeby Grecji - mówił Dominique Strauss-Kahn, szef MFW, po sobotnim spotkaniu z greckim ministrem finansów.
Nieco łagodniej o pomocy dla Grecji wypowiadała się w niedzielę Christine Lagarde, francuska minister gospodarki. - Strefa euro musi trzymać z Grecją. Wyciągnięcie Grecji z zadłużenia jest konieczne dla stabilności strefy euro, ale unia walutowa musi bardziej zdecydowanie traktować członków strefy, jeśli chce uniknąć kryzysów w przyszłości - mówiła w rozmowie z "Journal du Dimanche".
Dodała, że decyzja o pomocy dla rządu w Atenach była "koktajlem wyrozumiałości i dużej surowości". - W przypadku niewywiązywania się ze spłat, błyskawicznie naciśniemy hamulec - postraszyła jednak francuska minister.
