Sprawa tzw. opłaty interchange ciągnie się już od co najmniej czterech lat. W grudniu 2006 r. po długim śledztwie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na 20 działających w Polsce banków aż 164 mln zł kary.
W bezprecedensowej decyzji uznał bowiem, że poziom opłaty interchange został ustalony na zbyt wysokim poziomie, niemającym nic wspólnego z kosztami funkcjonowania systemu transakcyjnego.
Interchange to opłata, jaką banki - emitenci kart typu Visa i MasterCard - nakładają na
sprzedawców (sklepy,
restauracje, punkty usługowe itp.), którzy dokonują transakcji za pomocą tych kart płatniczych. UOKiK uznał, że wysokość interchange w Polsce była nieadekwatnie duża (dochodziła do 2 proc.), a poza tym banki ustalały ją wspólnie aż przez 13 lat. Zdaniem UOKiK to było nielegalne porozumienie.
Banki odwołały się do sądu od decyzji Urzędu. I na początku nawet zdołały wygrać: w 2008 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) uchylił decyzję Urzędu, stwierdzając, że UOKiK błędnie określił rynek, na którym miało dojść do złamania prawa.
Urząd nie poddawał się jednak i złożył apelację z udanym dla niego skutkiem. Sąd apelacyjny przyznał rację Urzędowi i nakazał, by SOKiK ponownie rozpatrzył sprawę. Co więcej, SOKiK tym razem będzie musiał wziąć pod uwagę także to, co ustalił sąd apelacyjny.
"W ocenie sądu przeanalizowane mechanizmy rozliczeń między poszczególnymi uczestnikami transakcji dokonywanych kartą wskazują, że o cenach za obsługę transakcji decyduje w głównej mierze porozumienie banków, nie zaś wolna konkurencja" - czytamy w oficjalnym komunikacie.
Polska nie jest jedynym krajem UE, który miał problem ze zbyt wysokimi stawkami interchange nakładanymi przez banki.
Także w styczniu 2007 r. Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynikało, że w aż 20 państwach banki zarabiały na interchange niewspółmiernie dużo wobec kosztów funkcjonowania systemu transakcyjnego.