Chcesz płacić do ZUS tylko 120 zł? Jeżeli tak, będziesz miał niską emeryturę, ale więcej zarobisz. Takie pytanie chce zadać Polakom wicepremier Pawlak Napisaliśmy o tym wczoraj.
W internetowej sondzie "Gazety" aż 70 proc. osób poparło pomysł wicepremiera. - Wcale się nie dziwię. Zawsze, jak zapytamy, czy ludzie chcą płacić mniejsze składki, podatki, powiedzą, że tak - mówi Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS.
Jednak zapewnia, że politycy zachowują się niekonsekwentnie. Z jednej strony ostrzegają, że jeżeli Polacy nie będą oszczędzać, dostaną głodowe emerytury. Z drugiej - chcą jak wicepremier składki obniżać, co jeszcze obniży świadczenia.
- Ostrożnie można szacować, że gdyby zmiana, jaką proponuje wicepremier, nastąpiła w 2010 r., to przychody ze składek emerytalnych spadłyby z planowanych 88 mld zł do 15 mld zł, a deficyt FUS (z niego ZUS wypłaca emerytury) wzrósłby o blisko 73 mld zł (z 45 mld zł do 118 mld zł) - dodaje Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR. - Dodatkowa dziura w
budżecie FUS byłaby dwukrotnie większa niż całkowite roczne dochody z PIT zaplanowane na ten rok! Minister finansów musiałby pokryć ten deficyt gigantyczną podwyżką podatków.
Niektórzy dostrzegają w pomyśle Pawlaka pozytywne elementy. - Pozwala mieć nadzieję, że jest to początek drogi do likwidacji KRUS i do objęcia jednym ubezpieczeniem wszystkich obywateli. A to dobry pomysł - mówi szef Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski.
Gazeta: Jakiego systemu emerytalnego chciałby pan w Polsce? Waldemar Pawlak: Bierzmy przykład z Kanady czy ze Szwecji, gdzie system jest bardzo prosty. Każdy odkładałby do ZUS niewielką, jednakową dla wszystkich składkę na emeryturę. W zamian na starość dostawałby emeryturę obywatelską - podstawową, wystarczającą na przeżycie bez pomocy opieki społecznej. Ta emerytura dla wszystkich byłaby jednakowa.
Ile mogłaby wynosić? - Powinna pozwolić godnie żyć. Na dzisiejsze warunki mogłoby to być 1200 zł. Aby tyle dostać, wystarczyłoby dziś płacić co miesiąc do ZUS 120 zł. Jeżeli ktoś chce żyć na starość na wyższym poziomie, to mógłby sobie odkładać resztę w
OFE, III filarze, banku, funduszach. Może również kupić
złoto lub obligacje.
Ta 120-złotowa składka byłaby waloryzowana co roku o wskaźnik inflacji i ewentualnie jeszcze jakiś niewielki procent.
Stała składka oznacza prosty system. Nie jak dziś, że składka to procent pensji. Każdy z nas płaci na emeryturę 19,52 proc.
wynagrodzenia, przedsiębiorcy - średnio ponad 700 zł. To są olbrzymie składki, z których często niewiele mamy.
Nie podoba mi się też dzisiejszy obowiązek przynależności do OFE. Tym bardziej że nie mamy wpływu na to, jak te środki są inwestowane.
Czyli OFE nie powinny być obowiązkowe? - Każdy niech sam decyduje, jak inwestować. Dostaje tę podstawową emeryturę, a reszta zależy od niego.
Możliwe jest zniesienie obowiązku należenia do OFE? - Mamy obrońców OFE. Ale się nie dziwię. Jak ktoś pracuje w takiej instytucji i zarabia niezłe pieniądze, to będzie jej bronił.
Jeden z profesorów tłumaczył ostatnio, że nie można ludziom jednorazowo wypłacić oszczędności z OFE, bo ludzie nie będą wiedzieli, jak te pieniądze wydać. Że od razu kupią telewizor,
samochód. A co mają kupić? Lokomotywę?
Chcą żyć. Przynajmniej na emeryturze chcą mieć trochę radości. Chyba nie muszą pytać o zgodę rodziców, na co wydać pieniądze? Albo tego profesora?
Obecny system jest zbyt skomplikowany, nieudolny. Nastawiony bardziej na korzyści dla instytucji finansowych niż dla ludzi.
Ale tego systemu broni minister Michał Boni... - W rządzie nie ma jednego stanowiska. Trwają dyskusje. Trzeba znaleźć rozsądny kompromis.
Uważam, że gdyby zadać pytanie ludziom: "Czy chciałbyś, aby był w Polsce system emerytalny kanadyjski lub szwedzki", to wielu Polaków byłoby za.
Byłby pan za referendum w tej sprawie. - Dlaczego nie. Sprawa jest ważna. Warto to zrobić. Obywateli trzeba zapytać, czy w Polsce ma być prosty system emerytalny z podstawową emeryturą, czy mamy pozostać przy obecnym, kosztownym systemie z dużymi składkami do ZUS i OFE i z nie wiadomo jaką emeryturą na starość.
Myśli pan, że wiedza Polaków pozwoliłaby świadomie na to pytanie odpowiedzieć? - A na jakiej podstawie zrobiono reformę emerytalną w 1999 r., kiedy powstały OFE? Czy ktoś obywateli pytał o zdanie? Nie pytano. To teraz zapytajmy. Wierzę w mądrość Polaków.
Jest pan za wydłużaniem i zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. - Dziś problemem nie jest wiek, ale miejsca pracy. Twórzmy więc dla ludzi atrakcyjne miejsca pracy, to nie będą przechodzić przedwcześnie na emeryturę.