Pani Ola zakłada buty i kurtkę przeciwdeszczową (a nuż będzie padać!), na stacji kolejowej Lublin kupuje bilet za 4 zł i wsiada w pociąg osobowy do stacji Świdnik Miasto. Podróż trwa dziesięć minut, potem jeszcze pieszo do urzędu stanu cywilnego, kilka minut w kolejce, podpis zaświadczający, że odebrała dokument, 22 zł "płatne w kasie urzędu", znów dziesięć minut w pociągu, a potem jeszcze jedna wizyta w USC, tym razem lubelskim i już można przygotowywać się do ślubu. Pani Ola mimo to nie narzeka. - Ja urodziłam się w gminie położonej blisko miejsca, gdzie chcę brać ślub. Ale co ma powiedzieć człowiek, który bierze ślub w Szczecinie, a urodził się w Rzeszowie? - pyta w e-mailu skierowanym na adres e-urzedy@gazeta.pl.
Takich pytań pani Ola zadawać nie będzie, gdy polską administracją na dobre zawładnie cyfrowa rewolucja. Co się zmieni?
- O zaświadczenia, zezwolenia i inne dokumenty będzie się martwił urzędnik. Jednym z najważniejszych projektów e-administracji jest bowiem połączenie wszystkich już istniejących e-urzędów i stworzenie centralnej bazy danych, z której urzędnik ściągnie potrzebne mu informacje - tłumaczy Witold Drożdż, były wiceminister w MSWiA, odpowiedzialny za budowanie elektronicznej administracji w naszym kraju.
Nie wszystko jednak powstanie od razu. Czasochłonne pielgrzymki po akty urodzenia zakończą się najprawdopodobniej dopiero w 2013 r. Wtedy ma zacząć działać system CRASC, czyli Centralny Rejestr Aktów Stanu Cywilnego. Za to już w tym roku złożymy elektronicznie - i bez martwienia się o elektroniczny podpis - wniosek o wydanie odpisów z USC. Ale o tym za chwilę.
Pani Ola wysyła PIT-a
Jeśli gdzieś już widać e-Polskę, to w podatkach. Po prawie dziesięciu latach zapewnień, że to "już za rok", w końcu możemy złożyć zeznanie podatkowe przez internet. Co najważniejsze, przed rokiem po raz pierwszy mogliśmy wysłać PIT bez podpisu elektronicznego. Efekty było widać natychmiast - w 2007 r. (kiedy kosztowny e-podpis był jeszcze wymagany) przez sieć rozliczyło się... 310 osób, ale już w 2009 - 84 tys.! Byłoby ich pewnie więcej, ale możliwość wysyłania zeznań bez podpisu elektronicznego wprowadzono dopiero 9 kwietnia i można było w ten sposób wysyłać tylko jeden rodzaj formularza - PIT-37 (składają je osoby zatrudnione na etatach, emeryci i renciści).
Ten rok przyniósł zmiany - teraz przez sieć można wysyłać bez e-podpisu większość formularzy i załączników.
- Dzięki systemowi e-PIT z fiskusem bez problemów rozliczyć się mogą teraz choćby małżeństwa, w których jeden z małżonków pracuje stale za granicą. W papierowym systemie taka osoba musiałaby wrócić i złożyć na formularzu podpis - przekonuje Przemysław Hinc, doradca podatkowy z PJH Doradztwo Gospodarcze.
Niestety, wcześniej małżonkowie muszą pamiętać, by o chęci złożenia wspólnego PIT-u przez internet zawiadomić swój urząd, składając odpowiedni... papierek. Pocieszające, że składa się go tylko raz w życiu.
Polacy - choć powoli - doceniają możliwości, jakie przyniosła e-rewolucja. Już dawno pobiliśmy rekord sprzed roku. Według stanu na piątek przez internet wysłaliśmy fiskusowi 200 tys. PIT-ów. Najwięcej, bo 168,4 tys., PIT-37. A przecież większość Polaków zostawia je na ostatnią chwilę, więc największa fala zeznań podatkowych spłynie tuż przed 30 kwietnia. Ale nawet jeśli z podatku od dochodów osobistych rozliczy się przez internet 250 tys. osób, to będzie to wciąż zaledwie 1 proc. W Estonii przez sieć rozlicza się 95 proc. podatników.
- Część ludzi, zwłaszcza starszych, nie ufa nowoczesnym środkom komunikacji. Ciągle wierzą, że najlepiej wszystko załatwią w czasie osobistej wizyty w urzędzie skarbowym. Liczą na magiczny dotyk ręki urzędnika, na jego słowa, że zeznanie podatkowe jest dobrze wypełnione. Ludzie będą się jednak przyzwyczajać do rozliczeń przez internet i z roku na rok liczba osób składających zeznania podatkowe tą drogą będzie rosnąć - mówi Jacek Bajson, doradca podatkowy z firmy TPA Horwath.
Co ważne, działają już nie tylko e-PIT-y. Z początkiem roku w Lublinie ruszył tzw. e-sąd. Tu przy użyciu internetu rozpatrywane są najprostsze sprawy obywateli. Z całej Polski. Głównie o zaległą zapłatę za wodę, gaz, prąd czy telefon. Cała procedura ma tu formę elektroniczną. Osoba wnosząca pozew musi się zalogować na stronie www.e-sad.gov.pl i w formie elektronicznej wnieść opłatę sądową. Potem wypełnia formularz pozwu. Jeśli pozwany składa protest, sprawę można przenieść do tradycyjnego sądu. Wedle szacunków Ministerstwa Sprawiedliwości w tym roku do e-sądu może trafić 400 tys. spraw. Docelowo jeszcze więcej, bo spraw o niezapłacone rachunki jest nawet milion rocznie.
Login: Ola, hasło proszę potwierdzić w urzędzie
Przełom w budowaniu w Polsce e-administracji przyniesie portal społecznościowy. Podobny do Naszej-klasy czy Facebooka, tyle że służący do kontaktów z urzędami. To elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej, czyli ePUAP. - Dopiero ona tak naprawdę upowszechni w Polsce e-urzędy, bo dzięki niej Polacy przekonają się, jak łatwy jest kontakt z administracją przez internet - mówi Witold Drożdż.
- Czas najwyższy - mówi krótko Tomasz Kulisiewicz, główny analityk w firmie doradczej Audytel. - Takie portale mają już choćby Czesi i Węgrzy - zaznacza. Jak to działa, można sprawdzić, wchodząc na Portal.gov.cz czy na Magyarorszag.hu.
A w Polsce? Już w czerwcu wejdzie w życie ustawa o informatyzacji - jedna z ostatnich, które zdążył jeszcze podpisać prezydent Lech Kaczyński. Wtedy każdy z nas uzyska możliwość stworzenia na ePUAP-ie własnego konta - tzw. Profilu Zaufanego - i zdalne załatwi większość urzędowych spraw. Trzeba będzie tylko raz odwiedzić wybrany urząd, by potwierdzić tożsamość.
Co załatwimy?
- Na początek ponad sto spraw, w tym zezwolenia na wycinkę drzew i krzewów. Złożymy też wniosek o egzamin na taksówkarza i o zezwolenie na posiadanie psa rasy uznawanej za agresywną. A także wniosek o wydanie odpisu z urzędu stanu cywilnego - wylicza Drożdż.
To nie wszystkie możliwości, jakie da nam ePUAP. Także dzięki niemu każdy, kto kupuje używany samochód, będzie mógł sprawdzić, czy nie jest on kradziony, a dokumenty - sfałszowane. W sieci będzie można potwierdzić m.in. numery dowodu rejestracyjnego czy numer silnika auta. Przynajmniej na początku - potrzebny tu jednak będzie bezpieczny podpis elektroniczny.