Rosyjscy politycy nie mogą się zdecydować, jak rozwiązać spór o syberyjskie złoża gazu Kowykta, do których prawo ma koncern TNK-BP w połowie należący do brytyjskiego giganta paliwowego BP. To bardzo atrakcyjny majątek, bo złoża Kowykta kryją nawet 2 bln m sześc. gazu - tyle, co Europa zużywa przez cztery lata.
Gaz z tych złóż TNK-BP chciało sprzedawać Chińczykom, ale nie zgadzał się na to Gazprom, który od 2006 r. ma monopol na
eksport gazu z Rosji. Ze złóż TNK-BP wydobywa też mniej gazu, niż przewiduje koncesja - bo Gazprom nie zbudował odpowiedniej sieci rur na Syberii.
Za naruszenie warunków koncesji TNK-BP straci ją - groził na początku roku minister zasobów naturalnych Rosji Jurij Trutniew. Przed tygodniem powtórzył groźbę, ale zmiękczył ją, zapowiadając, iż może do tego dojść po rozpoczęciu eksploatacji Kowykty na pełną skalę - przypomina
dziennik "Kommiersant".
W poniedziałek rosyjski minister jeszcze bardziej złagodził stanowisko. Stwierdził, że
Moskwa nie spieszy się z odebraniem TNK-BP koncesji, aby nie popsuć klimatu dla inwestycji zagranicznych w Rosji. - Będziemy się starali zrobić, co się da, aby uniknąć odebrania koncesji - cytuje Reuters wypowiedź Trutniewa w
Oslo, gdzie rosyjski minister był w delegacji z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem.
Trutniew sugerował, że TNK-BP zachowa koncesję, jeśli będzie eksploatować złoża wraz z Gazpromem. - Od początku rozmawiano o wspólnym rozwoju tego projektu z Gazpromem. Nie będziemy się wtrącać w negocjacje firm, ale uważamy, że to najlepsze wyjście - powiedział rosyjski minister.
Szkopuł w tym, że TNK-BP pod groźbą utraty koncesji już w 2007 r. postanowiło sprzedać Gazpromowi swoje udziały w złożach za 0,9 do 1 mld dol. Do transakcji jednak nie doszło. A w czasie kryzysu finansowego gazowy koncern tym bardziej odwlekał zakup złóż, których eksploatacja ma się zacząć najwcześniej w 2016 r.
Spór zaostrzył się w tym roku, gdy Trutniew zapowiedział, że TNK-BP może stracić koncesję bez odszkodowania i zwrotu dotychczasowych wydatków na złoża.
Ale w obronie Brytyjczyków stanął wpływowy wicepremier Igor Sieczyn. W marcu zapowiedział on, że nie dojdzie to takiego wywłaszczenia.
Kompromisu szukał Wiktor Wekselberg, rosyjski multimiliarder, który jest jednym z akcjonariuszy TNK-BP. W zeszłym miesiącu Wekselberg zapowiedział, że do końca roku złoża od TNK-BP za 0,7-0,9 mld dol. odkupi państwowy holding Rosnieftiegaz.
Najnowsza wypowiedź Truteniewa sugeruje jednak, że w Moskwie rozważają inne rozwiązanie. - Nie wykluczam, że zażądają wprowadzenia Gazpromu na szczególnych warunkach, w ogóle bez żadnej zapłaty i być może z kontrolnym pakietem akcji dla Gazpromu. TNK-BP jest jednak jedną z najbardziej lojalnych firm w Rosji i jeśli propozycję złoży rząd Rosji, to zgodzą się na wszystko - powiedział Michaił Krutichin z firmy doradczej RusEnergy, cytowany przez "Kommiersant".