Biznes Ludzie Pieniądze

Bank da za mieszkanie tylko połowę jego wartości. Czy to szwindel?

Marek Wielgo
27.04.2010 , aktualizacja: 27.04.2010 18:23
A A A Drukuj
Ministerstwo Finansów przygotowuje ustawę umożliwiającą emerytom sięgnięcie po kredyt, którego za życia nie będą musieli spłacać. To tak zwana odwrócona hipoteka. To szansa na godną starość czy finansowa pułapka?
Marek Wielgo
Fot. Marcin Klaban / AG
Marek Wielgo
Byłem kiedyś świadkiem rozmowy dwóch sąsiadek. Jedna z nich skarżyła się, że ledwie wiąże koniec z końcem, że jest schorowana i nie stać jej na leki. Wiedziałem, że staruszka ma wykupione od gminy 67-metrowe mieszkanie. Zapytałem ją więc, dlaczego nie zamieni go na mniejsze, tańsze w utrzymaniu. W dodatku dostałaby spory zastrzyk gotówki. - Bo mieszkanie jest dla dzieci - odpowiedziała. Więc znów ją zapytałem: - To dlaczego dzieci pani nie pomagają? Niestety, na tym rozmowa się skończyła.

Jestem przekonany, że takich emerytów, mających mieszkanie lub dom wart setki tysięcy złotych, a równocześnie klepiących biedę, jest dużo więcej. Są wśród nich także osoby samotne, które nie mają komu pozostawić majątku. Są one łakomym kąskiem dla różnego rodzaju hochsztaplerów.

Cieszę się więc, że Ministerstwo Finansów przygotowuje ustawę umożliwiającą emerytom sięgnięcie po kredyt, którego za życia nie będą musieli spłacać. Dopiero gdy umrą, a spadkobiercy nie spłacą banku, ten przejmie nieruchomość.

To rozwiązanie, jak każde, ma zalety i wady. Bez wątpienia zaletą jest to, że kredytów będą mogły udzielać wyłącznie instytucje kontrolowane przez państwo. Oczywiście, może się zdarzyć, że bank (jego pracownicy) oskubie staruszka. Jednak tego typu ryzyko jest mniejsze niż w przypadku spółek oferujących rentę w zamian za mieszkanie.

Pewnie znacie powiedzenie, że starych ludzi, podobnie jak starych drzew, się nie przesadza. Dzięki kredytowi za mieszkanie nie będzie to konieczne. Trzecia korzyść - dzieci i wnuki emerytów będą się bardziej interesowały ich losem.

Na forum Gazety.pl znalazłem taką wypowiedź: „Teraz wiele »kochanych « siostrzenic i siostrzeńców nawet nie pamięta, że 80-letniej ciotce trzeba leki kupić lub zakupy zrobić, ale na mieszkanko czekają z niecierpliwością. (...). To rozwiązanie jest świetne: staruszkowie będą mieli dodatkowe pieniądze w jesieni życia i nikt nie będzie czekał na ich śmierć”. Nic dodać, nic ująć.

A jakie wady ma to rozwiązanie? Chyba największą jest to, że staruszek dostanie za swoje mieszkanie prawdopodobnie góra połowę jego wartości rynkowej. Czy można to nazwać szwindlem? Nie, bo banki nie są organizacjami charytatywnymi, a udzielając kredytów, będą musiały uwzględnić ryzyko z tym związane, np. że realna wartość mieszkania będzie za 15-20 lat niższa. Pamiętajmy również, że wielu obecnym emerytom nie stanie się krzywda, bo swoje mieszkania bardzo często wykupywali od gminy, spółdzielni bądź zakładu pracy za symboliczną kwotę.

Mimo to zawsze będę namawiał do zamiany mieszkania większego na mniejsze (choćby metodą kupno-sprzedaż), bo jest to najkorzystniejsze rozwiązanie. To prawda, że koszty przeprowadzki są wysokie, a procedury skomplikowane. Jednak ci, którzy na zamianę nie mają sił ani zdrowia, mogą skorzystać z usług firm pomagających w zamianach. Oczywiście, nie zrobią tego za darmo. Wszystkie koszty (także związane z transakcją) mogą więc zjeść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli mieszkanie emeryta jest warte 500 tys. zł, a to, do którego chce się przenieść, 250 tys. zł, to w najgorszym razie dostanie do ręki ok. 200 tys. zł. Przypuszczam, że banki nie zaproponują dużo więcej. Tymczasem dzięki zamianie mieszkania na mniejsze emeryt nie dość, że dostanie spory zastrzyk gotówki, którą może ulokować na lokacie rentierskiej (co miesiąc bank wypłaci kilkaset złotych odsetek), to jeszcze zaoszczędzi na opłatach mieszkaniowych, bo te radykalnie spadną.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów