W mowie wstępnej senator Carl Levin, przewodniczący komisji, nazwał produkty banku "żetonami w gigantycznym kasynie", a senator Claire McCaskill nazwała kierownictwo
Goldman Sachs "hazardzistami", którzy z Wall Street urządzili sobie Las Vegas.
Senackie przesłuchania to niejedyny problem Goldmana Sachsa. 16 kwietnia pozew przeciwko bankowi złożyła też do sądu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Z jej śledztwa wynika, że bank nie podawał klientom pełnych informacji o ryzyku, jakie wiązało się z inwestycjami w tzw. CDO (collateralized debt obligation), czyli ryzykowne papiery dłużne stworzone na podstawie zaciąganych przez Amerykanów kredytów hipotecznych. Okazały się one bezwartościowe.
Według SEC pracownicy banku wiedzieli, że w tym samym czasie, gdy klienci kupowali CDO o nazwie Abacus, duże fundusze hedgingowe (m.in. fundusz Paulson & Co, który miał współpracować z Goldmanem przy tworzeniu Abacusa) grały na obniżenie ceny tych papierów.
Przed senacką komisją zasiadł we wtorek m.in. Fabrice Tourre, dyrektor ds. sprzedaży produktów strukturyzowanych. Jego zadaniem było tworzenie nowych rynków: łączył klientów, którzy stawiali na wzrost wartości danych aktywów, z klientami, którzy inwestowali w spadek. To on właśnie - zdaniem SEC - miał tak projektować rynki, aby aktywa traciły na wartości, przynosząc tym samym zyski funduszom hedgingowym.
W przemówieniu wstępnym Tourre zaznaczył, że interesy robił wyłącznie z instytucjami finansowymi, a nie z inwestorami indywidualnymi. - Kategorycznie zaprzeczam, jakobym miał wprowadzać inwestorów w błąd. I będę się bronił przed sądem przeciwko tym fałszywym oskarżeniom - mówił.
Senator Levin zauważył w swoim przemówieniu, że działania banku każą zadać sobie pytanie o cały system, który jest podstawą Wall Street.
W czasie, gdy szefowie Goldman Sachs odpowiadali na pytania komisji, Demokraci próbowali przekonać Republikanów do zmian w systemie finansowym
USA. W założeniu zmiany te miałyby ograniczyć wielkość instytucji finansowych, których upadek mógłby przyczynić się do załamania się gospodarki. Miałyby też nałożyć na banki "limity ryzyka", jakie instytucje te mogą podjąć, a także zwiększyć przejrzystość rynku instrumentów pochodnych. Pierwsze próby głosowania Republikanie zablokowali w Senacie w poniedziałek, twierdząc, że regulacje przedstawione przez Demokratów są przygotowane pospiesznie i mogą uderzyć także w te firmy, które z wywołaniem kryzysu nie mają nic wspólnego. Barack Obama wraz z Demokratami próbował we wtorek ponownie przekonać opozycję. Gdy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", porozumienia jeszcze nie osiągnięto.