Dokładnej daty szczytu Van Rompuy jeszcze nie podał, ale wiadomo, że musi się on odbyć przed 19 maja. Wtedy bowiem mija termin spłaty części greckiego długu, wysokości 9 mld euro.
Sytuacja Grecji robi się coraz bardziej dramatyczna. We wtorek koszty Greckich długów osiągnęły rekordowy poziom. Różnica w rentowności 10-letnich obligacji Grecji i Niemiec osiągnęła poziom 687 punktów bazowych. W środę różnica ta przekroczyła 1000 punktów.
Czytaj także
Koszty długów Grecji i Portugalii biją rekordy strefy euro Oliwy do ognia dolała
agencja ratingowa Standard & Poor's, która obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji aż o trzy poziomy - do BB plus. To oznacza, że greckie obligacje mają tzw. status śmieciowy.
Z tarapatów próbują wyciągnąć Grecję Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kraje
strefy euro i
MFW mają w sumie udzielić Grecji pożyczki wartej nawet 45 mld euro. Według
Financial Times MFW jest gotowy zwiększyć tę pomoc nawet o 10 mld euro.
Nie wszystkie kraje są jednakowo chętne do pomocy. W Niemczech rodzą się głosy, że pomoc dla Grecji powinna być wstrzymana. Tak powiedział jeden z niemieckich ekspertów ds. budżetowych z partii Wolnych Demokratów (która należy do rządzącej koalicji). Według niego, jeśli
Grecja nie podejmie jeszcze większych wysiłków w cięciu kosztów, to nie otrzyma pomocy.
Grecki rząd robi, co może. Dotychczas cięcie kosztów polegało m.in. na cięciu pensji w sektorze publicznym, podwyżce podatków, opodatkowaniu Kościoła czy walce z szarą strefą. Okazało się to jednak niewystarczające. W środę grecki regulator rynku wprowadził zakaz krótkiej sprzedaży, który ma obowiązywać do 28 czerwca.