Najdroższy film w historii Rosji zawierający sceny batalistyczne z czołgami, złych Niemców i samego towarzysza Stalina okazał się niewypałem.
Nikita Michałkow potrzebował 55 mln dolarów, by nakręcić "Spalonych słońcem 2", a wpływy w pierwszy weekend sięgnęły zaledwie 2,5 mln dolarów. Sale kin świeciły pustkami.
Film jest drugą częścią słynnego nagrodzonego Oscarami filmu Michałkowa w ciemnych barwach malującego epokę stalinowską. W najnowszej produkcji ulubiony aktor i reżyser Kremla opowiada o inwazji niemieckiej na Związek Radziecki. Jego bohater Siergiej Kotow ucieka z gułagu po niemieckim bombardowaniu i wkrótce zaczyna bronić ojczyzny przed faszystowskimi czołgami.
Film został jednogłośnie zjechany przez rosyjską prasę jako nadęty i nieprawdziwy. Publiczność nie postrzega już Michałkowa jako artysty, lecz jako państwowego biurokratę, pisze.
Premiera odbyła się na Kremlu w ubiegły piątek, lecz nie zaszczycił jej swoją obecnością Władimir Putin.