Książę ma 86-metrowy jacht, cztery prywatne odrzutowce, mieszka w pałacu z 370 pokojami, czeka na odbiór przygotowanego specjalnie dla niego największego modelu Airbusa A380 i chce zbudować najwyższy, mierzący tysiąc metrów wieżowiec. Jednak Alwaleed bin Talal bin Abdul Aziz Al Saud na liście najbogatszych zajmuje "dopiero" 19 miejsce.
Pierwszy miliard Mieszkający w Rijadzie 55-letni Alwaleed bin Talal przez właścicielem funduszu Kingdom Holding. Jak na saudyjskiego księcia zaczynał dość skromnie. Jego ojciec - przyrodni brat króla Arabii Saudyjskiej - wysłał go na
studia do
USA i na dobry początek dał mu 30 tys. dolarów na rozruszanie inwestycji.
Alwaleed wykazał się smykałką do interesów dzięki inwestycjom w
nieruchomości i w lokalny sektor bankowy pierwszy miliard zarobił jeszcze przed 1989 r. Zarabiał także jako przedstawiciel zachodnich firm budowlanych, które inwestowały w Arabii.
Głośną i bardzo dochodową transakcją był również zakup w latach 1990 - 91 14,9 proc. akcji Citigroup, dzięki którym w ciągu następnych kilku lat zarobił bajeczną fortunę. To wtedy zaczęto o nim mówić "arabski Warren Buffet".
W ciągu następnych lat na liście firm, w które inwestował fundusz, nie brakowało największych gigantów światowej gospodarki: Coca-Cola,
Apple, Ford, McDonald's, Motorola, eBay - to zaledwie kilka z nich. Aktualnie Kingdom Holding jest jednym z największych akcjonariuszy Citigroup, a od dwóch lat roku należy do niego również 5,7 proc. akcji News Corp.
Mimo wielu inwestycji książę Alwaleed jest aktualnie 19. na liście najbogatszych ludzi magazynu "Forbes". Źródło fortuny księcia magazyn określa jako "self made", czyli że pieniędzy dorobił się sam. Jego marzeniem jest zajęcie pierwszego miejsca, ale może przede wszystkim prześcignięcie swojego guru, legendarnego inwestora 79-letniego Warrena Buffeta (aktualnie miejsce trzecie).
Apple, czyli jak nie zarobić 6,7 mld dol. Panowie znają się od 1999 r., kiedy Buffet spędził kilka dni w nowojorskim hotelu Plaza należącym do Alwaleeda. "Przywróciłeś mu dawny blask" - pisał do księcia zachwycony Buffet. Od tego czasu miliarderzy korespondują ze sobą i się spotykają. Arabski książę uważa "wyrocznię z Omaha" (jak mówi się na Buffeta) za swojego guru. Pod ręką zawsze ma którąś z jego książek, chce, aby mówiono o nim - za tygodnikiem "Time" - "arabski Buffet".
W praktyce - zauważa serwis
Bloomberg.com - fundusze obydwu inwestorów nie wytrzymują porównania. Wartość Berkshire Hathaway to 49 mld dol., a Kingdom Holding - "skromne" 16,6 mld dol. Jednak książę, którego finanse mocno odczuły kryzys gospodarczy, chce wspiąć się na szczyt - ostatnio poprzez inwestycje w nieruchomości i branżę hotelarską. Jednym z najbardziej spektakularnych projektów jest budowa w ciągu kilku najbliższych lat najwyższego wieżowca na świecie, liczącej tysiąc metrów "Królewskiej Wieży", która będzie wyższa niż otwarty na początku roku Burdż
Dubaj.
Nie wszystkie decyzje Alwaleeda bin Tatala okazywały się strzałem w dziesiątkę. W 2005 roku po 8 latach książę sprzedał 5 proc. swoich udziałów w Apple, które kupił za 115 mln dolarów. Na transakcji zarobił ok. 1 mld dol. W listopadzie 2005 roku książę ocenił, że zysk odzwierciedla sukces sklepu iTunes i pomysły biznesowe Steve'a Jobsa. Jednak moda na iPody i iPhone'y miała dopiero wybuchnąć. W ciągu następnych lat Apple liczy miliardowe zyski, a Alwaleeda ominęła szansa zarobienia siedmiokrotnie większej kwoty. Gdyby książę nie wycofał się w 2005 r. z Apple, dziś byłby o 6,7 mld dol. bogatszy.
Chcę być najlepszy i najzamożniejszy - To jego cel, to go motywuje do działania - opowiada Saleh Al-Fadl, który w latach 1989-93 współpracował z Alwaleedem. Czy rzeczywiście książę może zostać najbogatszym człowiekiem na Ziemi? W 2006 roku był już piątym miejscu, jednak w wyniku kryzysu finansowego spadł o kilkanaście pozycji (choć cały czas jest najbogatszym Saudyjczykiem). Teraz wychodzi na prostą - zyski zaczął przynosić Citigroup.
Jednak największe nadzieje Alwaleed wiąże z biznesem hotelowym - poprzez spółkę Four Season książę jest właścicielem 84 luksusowych hoteli na całym świecie. Oprócz tego Alwaleed zamierza przeprowadzić ofertę publiczną części swoich aktywów. W tej chwili jedynie 5-6 proc. akcji firm, których jest właścicielem, dostępnych jest na giełdzie. Sprzedaż aktywów może przynieść mu kolejne miliardy dolarów.
Nie można nie mieć wrażenie, że książę ma obsesję na punkcie własnego bogactwa - zatrudnia rzeczoznawców, którzy dokładnie wyceniają jego majątek (m.in. kolekcje diamentów wartą 700 mln dolarów), a wyniki ich podliczeń wysyłane są do "Forbesa", tak żeby nie pominąć żadnego składnika majątku. Co roku po publikacji rankingu najbogatszych Kingdom Holding wysyła informacje prasowe o aktualnej pozycji swojego właściciela.
I być może właśnie to - sposób bycia i podejście do luksusów - najbardziej odróżnia arabskiego księcia od Warrena Buffeta, mieszkającego - jak napisał polski "Forbes" - pomimo fortuny wartej 47 mld dolarów w szarym pięciopokojowym domu na przedmieściach Omaha w stanie Nebraska, który kupił w 1958 r. za 31,5 tys. dolarów. - On zwykł pić coca-colę, a ja pepsi - mówi Alwaleed.
Na podstawie artykułu Bloomberga "Buffet i ja" 