Japoński koncern ogłosił w środę, że wzywa do warsztatów właścicieli aut Toyota Sequoia z napędem na cztery koła z pierwszego okresu produkcji w 2003 r. Koncern chce poprawić w autach oprogramowanie systemu VSC, który pomaga utrzymać stabilny tor jazdy w czasie gwałtownych manewrów. - W tych samochodach w wyjątkowych sytuacjach system VSC uruchamia się przy małych prędkościach (ok. 13 km/godz.) na kilka sekund podczas przyspieszania auta po postoju. W efekcie pojazd nie przyspiesza tak szybko, jak oczekuje kierowca - poinformował japoński koncern. Toyota dodała, że nie ma doniesień, by ten feler doprowadził do wypadków.
Tydzień temu Toyota wezwała do warsztatów 34 tys. właścicieli najnowszej wersji swoich samochodów terenowych Lexus GX 460 i Land Cruiser Prado. W tych samochodach koncern także poprawi oprogramowanie systemu VSC po zarzutach amerykańskiej prasy, że system pracuje z opóźnieniem, co może doprowadzić do dachowania auta.
Na początku roku na żądania amerykańskiej rządowej agencji bezpieczeństwa drogowego NHTSA Toyota wezwała do kontroli i naprawy w
USA ponad 6 mln aut, które mogą mieć zacinający się elektroniczny pedał gazu. Z powodu tej wady
auto ma przyspieszać, zamiast hamować.
NHTSA uznało, że Toyota z rozmysłem opóźniła akcję naprawy pedałów gazu, i wymierzyło za to koncernowi karę 16,4 mln dol. - rekordowo wysoką w historii amerykańskiej
motoryzacji. W zeszłym tygodniu Toyota zgodziła się zapłacić karę, odrzucając jednak oskarżenia NHTSA. Do tej pory nie wiadomo, na czym ma polegać defekt feralnych pedałów. Nie ustaliło tego ani NHTSA, ani Toyota.
Kierowcy nie przejęli się, że amerykańska administracja kwestionuje jakość aut Toyoty. W marcu koncern sprzedał na całym świecie 876 tys. aut, o 26,3 proc. więcej niż przed rokiem.