Banki toczą coraz bardziej zacięty bój o posiadaczy kont osobistych. Nie bez powodu: dochody z przelewów, abonamentów, prowizji za transakcje kartą to dla każdego banku jedyny pewny
zarobek w trudnych czasach. Do tej pory najgłośniejsze salwy oddał BZ WBK, który od początku kwietnia oferuje po 100 zł każdemu, kto założy w tym banku konto osobiste i przeleje na nie tysiąc złotych przez co najmniej trzy miesiące. Akcja, której towarzyszyła seria reklam z Gérardem Depardieu, biła rekordy popularności. BZ WBK w pierwszych dniach kwietnia zakładał po 2500 nowych kont dziennie!
Teraz
Alior Bank jest gotów zapłacić klientowi za założenie konta 200-600 zł premii. Osoby, które założą w nim konto, będą dostawały po 50 zł miesięcznie przez okres od czterech do dwunastu miesięcy. Promocyjnych kont będzie tylko 10 tys., a samo uruchomienie rachunku nie wystarczy. Trzeba też przekazać na nie swoje wynagrodzenie i przynajmniej raz zapłacić w sklepie za zakupy
kartą debetową wydaną do konta. Wtedy bank zapłaci 200 zł. A za każdego dodatkowego klienta, którego "przyprowadzi" uczestnik promocji, Alior przekaże kolejne 50 zł.
Eksperci zastanawiają się: gdzie jest granica dotowania klientów? Wydawało się, że już 100 zł, które płacił BZ WBK, to warunki zaporowe. - Alior ryzykuje. Kwota 200 zł tylko za to, że ktoś założy konto osobiste, to bardzo dużo. Gdyby skończyło się na założeniu przez klienta konta, operacja będzie totalnie nieopłacalna - przyznaje "Gazecie" Michał Moskalik, niezależny ekspert od bankowości osobistej. - Ale jeśli Alior jednocześnie nakłoni klienta na dwa kolejne swoje produkty, najlepiej kredytowe, to za kilkanaście miesięcy wyjdzie na swoje - dodaje nasz rozmówca.
Bankowcy z konkurencyjnych instytucji finansowych nie chcą wypowiadać się na temat akcji Aliora. Ale przyznają, że uważnie przyglądają się takim akcjom. - Koszt pozyskania jednego klienta, czyli przeliczane "na głowę" wydatki na marketing, sprzedaż i inne działania promujące bank, wahają się od 50 do 200 euro. Przekazanie części tej kwoty bezpośrednio do kieszeni klienta nie jest takie głupie - mówi nam przedstawiciel jednego z banków. - Sądzę, że jest jeszcze miejsce na podniesienie poprzeczki w tej
licytacji. Niewiele, ale jest - podsumowuje Michał Moskalik.
Czytaj też komentarz:
Przebili Depardieu, płacą do 600 zł za założenie konta. Ale co na to starzy klienci? Czytaj też:
Rusza pierwszy polski fundusz inwestycyjny grający pod spadki indeksów