Drogowcy przeżyli wstrząs, gdy pod koniec 2009 r. konsorcjum chińskiego państwowego koncernu China Overseas Engineering wygrało
przetarg na budowę dwóch z pięciu odcinków autostrady A2 spod
Łodzi do Warszawy. Zwyciężyli, bo złożyli oferty o połowę tańsze od kosztorysu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i o ponad 20 proc. tańsze od konkurencji.
"Oferta złożona przez konsorcjum przedsiębiorstw państwowych z Chin zawiera rażąco niską cenę w stosunku do przedmiotu
zamówienia, co stanowi czyn nieuczciwej konkurencji" - stwierdził Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD), zwracając się pod koniec zeszłego roku o interwencję do szefa Komisji Europejskiej José Manuela Barrosa. Malusi podkreślał, że z powodu zaniżania cen w przetargach rentowność takich prac w Polsce wynosi 2 do 3 proc., podczas gdy w Europie jest to średnio 7-8 proc. "Taka polityka nie gwarantuje firmom w Polsce właściwego rozwoju" - pisał Malusi.
Jednak KE nie podejmie interwencji. W UE nie ma wspólnych zasad dopuszczania do
przetargów publicznych firm z Chin. "To instytucja publiczna ogłaszająca przetarg ma prawo decydować, czy odmówić dostępu do konkretnej procedury przetargowej" - stwierdza Dyrektoriat Generalny ds. Transportu KE w odpowiedzi na pismo OIGD. W Światowej Organizacji Handlu (WTO), do której należą państwa UE i
Chiny, trwają dopiero dyskusje o wprowadzeniu sankcji antydumpingowych za handel usługami takich jak w przypadku towarów.
- W przetargach o wyborze oferty decyduje teraz tylko niska cena, a to nie może być jedyne kryterium wyboru oferty. Tak jak w Niemczech należałoby brać pod uwagę także jakość, terminowość, koszty serwisu drogi, estetykę, ochronę środowiska - powiedział "Gazecie" Wojciech Malusi.
Ale GDDKiA nie zmieni zasad. - Na razie cena jest najistotniejszym kryterium w przetargach na drogi. Nie możemy wybierać droższych ofert, skoro mamy mniej pieniędzy - powiedział "Gazecie" rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj. Zarzut dumpingu wobec Chińczyków przy autostradzie A2 uznał za przesadzony. - Wszystkie oferty były o blisko 30 proc. tańsze od kosztorysu, a chińska nie odbiegała radykalnie od konkurencji - uważa Hadaj.
