- Moje priorytety inwestycyjne to energetyka, ropa i gaz.
Polska potrzebuje dużej, prywatnej grupy energetycznej działającej w regionie Europy Środkowej. Proces jej budowy może znacznie przyspieszyć zagospodarowanie istniejących aktywów i stąd wskazanie na Energę, firmę z dużym potencjałem. Bardzo poważnie myślimy o złożeniu oferty na jej zakup - powiedział Jan Kulczyk w wywiadzie dla agencji Reuters.
Ministerstwo Skarbu jesienią może wystawić na sprzedaż 85 proc. akcji Energi. Wartość tego pakietu Paweł Puchalski z Domu Maklerskiego BZ WBK szacuje na 5 mld zł. W środę Energa podpisała umowę z Grupą Lotos o przygotowaniu budowy elektrociepłowni spalającej pozostałości przerobu ropy. Zakład o mocy 250 MW, wyceniany na 400 mln euro, mógłby powstać pod koniec 2014 r. Wcześniej Energa podpisała z Lotosem oraz Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem list intencyjny o budowie w Gdańsku elektrociepłowni opalanej gazem.
Jan Kulczyk ma też inne plany w energetyce. W okolicy Tczewa chce wybudować elektrownię węglową o mocy 1000 MW i rozmawia o spółce na Białorusi, która zbudowałaby elektrownię o mocy 2000 MW. - W maju spodziewamy się podpisania umowy inwestycyjnej z naszymi białoruskimi partnerami - powiedział wczoraj Kulczyk agencji Reuters. Koszty budowy obu tych elektrowni wyniosłyby od 3 do 5 mld euro.
Przedsiębiorca zadeklarował także, że jest zainteresowany odkupieniem części z 53 proc. akcji Lotosu, które jeszcze ma skarb państwa. - Lotos może być częścią naszej międzynarodowej strategii w sektorze paliw płynnych. Naszym celem jest łączenie aktywów wydobywczych i rafineryjnych - powiedział Kulczyk. Dodał, że złożył do Ministerstwa Skarbu wstępną deklarację zakupu akcji Lotosu przez konsorcjum utworzone z firmą Tamoil Oil z Libii, która ma kilka rafinerii w Europie Zachodniej. Kulczyk powiedział Reutersowi, że jest partnerem dominującym w joint venture utworzonym z Tamoilem na potrzeby przejęcia Lotosu. Ten koncern kończy właśnie modernizację rafinerii w Gdańsku w jedną za najnowocześniejszych rafinerii w Europie.
Kontrolowana przez Jana Kulczyka spółka Kulczyk Oil Ventures na razie ropy nie wydobywa i szuka jej w Brunei oraz w Syrii. Na sfinansowanie tych poszukiwań Kulczyk Oil Ventures nie ma pieniędzy i chce jej pozyskać ze sprzedaży w ofercie publicznej nowych akcji. Z prowadzonej właśnie oferty publicznej Kulczyk Oil Ventures chce zebrać 756 mln zł i niemal połowę tej kwoty przeznaczyć na poszukiwania złóż w Brunei i Syrii. Jedną czwartą wpływów z emisji Kulczyk Oil Ventures chce wydać na przejęcie złóż gazu na Ukrainie przy granicy z Rosją. Resztę, czyli ok. 180 mln zł (niespełna 50 mln euro), spółka rezerwuje na inwestycje, o których nic jeszcze nie wiadomo.
Jan Kulczyk powiedział agencji Reuters, że nie planuje sprzedaży 3,4 proc. swoich akcji koncernu piwnego SABMiller na sfinansowanie inwestycji w energetyce. Skąd więc weźmie na to pieniądze? - Mamy wiele płynnych aktywów, których wykorzystanie jako instrumentów finansowych pozwala komfortowo planować nasze akwizycje - powiedział przedsiębiorca, nie podając konkretów.