Biznes Ludzie Pieniądze

Bumar Łabędy szuka pieniędzy na pensje. Ludzie zdesperowani

Tomasz Głogowski, Katowice
29.04.2010 , aktualizacja: 30.04.2010 11:54
A A A Drukuj
Jedne z największych zakładów zbrojeniowych w Polsce mają poważne kłopoty! 2 tys. pracowników Bumaru Łabędy w Gliwicach może nie dostać wypłaty za kwiecień. - Ludzie zostaną bez środków do życia - alarmują związkowcy.
Pojazd bojowy Dzik produkowany przez Bumar
Fot. Igor Morye / AG
Pojazd bojowy Dzik produkowany przez Bumar
- Jest tragicznie. Konta zakładów są praktycznie puste, a niedawno na spotkaniu z zarządem dowiedzieliśmy się, że wypłaty za kwiecień może nie być wcale. Ludzie są zdesperowani, bo już poprzednie wynagrodzenia wypłacano w ratach - alarmuje Zdzisław Goliszewski, szef zakładowej "Solidarności".

Bumar Łabędy wchodzący w skład grupy Bumar i będący jedną z największych firm na Śląsku znalazł się w poważnych tarapatach pod koniec zeszłego roku, kiedy rząd zmniejszył budżet Ministerstwa Obrony Narodowej o 1,947 mld zł. Wtedy zaczęła się walka o przetrwanie. Z dnia na dzień skończyły się kontrakty dla zakładów zbrojeniowych nie tylko na nowy sprzęt, ale nawet na remonty starych czołgów i wozów opancerzonych. - Jeździliśmy do Warszawy i tam obiecywano nam, że zakład dostanie zlecenie na remont czołgów, ale wszystko wskazuje, że nic z tego nie będzie. Po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem rozmowy zostały zawieszone. Przez cały czas słyszymy tylko, że musimy szukać zamówień na rynku cywilnym, ale to przecież nie takie proste. Mamy określony profil produkcji i nie przestawimy się tak od razu na wyrób zabawek! - irytuje się Goliszewski.

Pracownicy Bumaru przypominają, że zakład jest jedynym w Polsce, który potrafi remontować czołgi PT-91 Twardy znajdujące się na wyposażeniu nie tylko naszej armii, ale również NATO. Chcą, aby w Łabędach powstała specjalna baza remontowa tych maszyn. - To pozwoliłoby nam przetrwać - mówią związkowcy i dodają, że zakłady nie mogą już nawet liczyć na ostatnie zlecenie z MON, czyli produkcję wieżyczek dla wozów opancerzonych Rosomak. Zamówień jest tak mało, że nie uratują one fabryki w Łabędach.

Wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu, wtedy na konta pracowników mają wpłynąć pensje (do 10 maja). Jeżeli ich nie będzie, związkowcy prawdopodobnie zorganizują demonstrację oraz strajk. Już raz, na początku tego roku, pracownicy Bumaru protestowali wspólnie z innymi pracownikami zbrojeniówki przed Sejmem i kancelarią premiera. - Zrobimy wszystko, by ratować miejsca pracy - deklaruje Goliszewski.

Tymczasem przedstawiciele Bumaru Łabędy uspokajają, że sprawa nie jest przesądzona i prawdopodobnie wynagrodzenia wpłyną na konta pracowników w terminie. - W przeszłości mieliśmy poślizgi w wypłacie wynagrodzeń, ale te sprawy zostały już uregulowane. Firma przechodzi gruntowną restrukturyzację związaną z ograniczeniem kosztów - przekonuje Ewa Kubisiewicz-Boba, rzeczniczka Bumaru Łabędy.

Tymczasem wśród załogi rozeszły się pogłoski, że Bumar będzie chciał zlikwidować część firmy odpowiedzialną za produkcję czołgów i w większym stopniu skupi się na zamówieniach cywilnych. - Absolutnie nie ma takich planów - zapewnia rzeczniczka.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów