Na liście ryzyk dla polskich firm jest 20 pozycji. Przedsiębiorcy najbardziej obawiają się, że sytuacja gospodarcza ponownie się pogorszy. Jedynie dla hotelarzy i restauratorów ten problem jest na dalszym, czwartym miejscu.
Mimo że w 2009 r. nie pogorszyła się płynność finansowa firm przedsiębiorcy za ryzyko uznają też zatory płatnicze. - Nasze prawo jest tak skonstruowane, że wspiera tworzenie zatorów - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Lewiatana, przypominając, że firma, która wystawiła fakturę, niezależnie od tego, czy otrzymała pieniądze, musi zapłacić podatek dochodowy i VAT. Za to kontrahent nawet, jeśli nie ureguluje zobowiązań, może włożyć je w koszty, tym samym zmniejszając podstawę opodatkowania.
Jak wynika z badań, przedsiębiorcy obawiają się również osłabienia kursu złotego, wzrostu konkurencji na rynku, a także wzrostu nieuczciwej konkurencji ze strony szarej strefy.
Za to na końcu listy ryzyk jest kradzież wewnętrzna, włamanie do systemu informatycznego przedsiębiorstwa, nieprawidłowe relacje wewnątrz firmy, brak pracowników na rynku
pracy. Co ciekawe, przedsiębiorcy jako istotne nie uważają ryzyka ograniczonego dostępu do kredytu. Wciąż stawiają bowiem przede wszystkim na finansowanie z własnych pieniędzy.
Jak wynika z badań, firmy niezależnie od wielkości i branż za swoją największą szansę uważają zdolność do szybkiego reagowania i dostosowywania się do sytuacji. Analizują, co się dzieje na rynku, część z nich będzie chciała skorzystać na osłabieniu innych, np. przejmując konkurencję.
Zdaniem przedsiębiorców szansą dla nich są także dobre relacje z klientami i kontrahentami oraz wcześniej poczynione inwestycje. Jednak nie przywiązują dużej wagi do innowacyjności. Co ważne, przedsiębiorcy nie chcą budować swojej pozycji, oszczędzając na pensjach i stawiają na coraz lepszych pracowników.