Ghosn, który zyskał sobie przydomek "Zabójcy Kosztów", zajmuje kierownicze stanowiska w Renault już od ponad dekady. Jest Libańczykiem wychowanym w Brazylii i przed przejściem do Renault kierowałem w
USA spółką francuskiego koncernu oponiarskiego Michelin. Zyskał światową renomę, gdy po przejęciu przez Renault
Nissana w błyskawicznym tempie wyprowadził tę japońską firmę ze strat i długów. W 2005 r. został prezesem Renault, a w zeszłym roku zasiadł także na fotelu przewodniczącego rady dyrektorów francuskiego koncernu. Jednocześnie jest ciągle szefem Nissana.
W zeszłym roku grupa Renault miała 3,1 mld euro strat netto. Ale akcjonariusze koncernu uznali, że w czasie globalnego kryzysu to dobry wynik. Zabiegając o reelekcję, Ghosn zapowiedział też, że wkrótce koncern znów będzie przynosił zyski. - Stanie się to najpóźniej w 2011 r. - powiedział Ghosn.
W pokonaniu kryzysu pomógł Renault rząd Francji, przekazując koncernowi w zeszłym roku aż 3 mld euro pomocy publicznej. Te pieniądze koncern ma zwrócić do 2014 r. - Ale nie będziemy czekać tak długo - obiecywał szef Renault.