Wtorek był dla posiadaczy akcji niemal na całym świecie jednym z najgorszych dni w tym roku. We Frankfurcie akcje po południu traciły średnio 2,6 proc., a w Paryżu - aż 3,6 proc.! Nasz WIG20 spadł na koniec notowań aż o 3,7 proc., ale jeszcze głębsze spadki przeżyły giełdy w Madrycie i Atenach - 5,5 i 6,8 proc. Jednak rekord pobiła sąsiednia Słowacja. Tam indeks SAX zjechał aż o 7,2 proc.! Pod koniec sesji na wielu europejskich giełdach indeksy pikowały niemal pionowo.
Co się stało? Przecież jeszcze w poniedziałek giełdy na Zachodzie beztrosko rosły, ciesząc się z góry pożyczek dla Grecji, które zatwierdziła Unia Europejska. Okazało się, że wiara inwestorów była krucha. Wystarczyło, że na rynkach gruchnęła plotka, iż
Hiszpania zamierza zgłosić się do unijnej kasy po 280 mld euro pomocy, by inwestorzy zaczęli nerwowo wyprzedawać akcje. Nie pomogło nawet natychmiastowe dementi hiszpańskiego premiera José Luisa Zapatero.
Zresztą to była tylko jedna z iskier, które we wtorek wywołały wybuch złych nastrojów u inwestorów. Kolejną był pierwszy od czterech dni wzrost oprocentowania greckich obligacji. Niby drobiazg, ale inwestorzy szybko się zorientowali, że zbliża się moment refinansowania długów przez Portugalię, inny kraj w kłopotach.
Zaczęła się reakcja łańcuchowa: euro spadło do najniższego od roku poziomu wobec dolara - 1,3 dol. za euro. Zamieszanie na
rynku walutowym uderzyło również w złotego. Nasza waluta straciła aż 10 gr w stosunku do dolara (za "zielonego" na rynku międzybankowym płacono nawet 3,06 zł) oraz 9 gr do euro. Po południu kurs unijnej waluty sięgnął aż 4 zł. Rosnący w siłę dolar uderzył w notowania surowców. Cena ropy naftowej spadła o ponad 3,3 proc.! To z kolei wywołało lawinę wyprzedaży akcji.
Strach giełdowych inwestorów powodują nie tylko spekulacje o niewypłacalności kolejnych europejskich krajów, ale też doniesienia z Zatoki Meksykańskiej. Tam wciąż ratownikom nie udaje się powstrzymać gigantycznego wycieku ropy ze zniszczonej platformy wiertniczej firmy BP. Niektórzy analitycy mówią, że
gospodarka USA ucierpi na tym nawet bardziej niż z powodu niedawnej recesji. Nie pokrzepiły też graczy poranne wiadomości dotyczące sprzedaży detalicznej w Niemczech. Niestety,
Niemcy zawiodły na całej linii, sprzedaż spadła o 2,4 proc.
Zamieszanie na rynkach służy cenie złota. Kruszec szedł we wtorek w górę, osiągając cenę 1180 dol. za uncję i już niewiele mu brakuje do rekordu wszech czasów - 1226 dol. za uncję.
